Gdy równoległe się przetną

Jak wiadomo wszystkim warszawiakom, proste równoległe to takie, które przecinają się w Rembertowie. Dla krakusa będzie to Wieliczka, w Poznaniu – Swarzędz, w Szczecinie – Dąbie. Rozważania tej natury mogą wkrótce snuć organizatorzy zgromadzeń oraz urzędnicy gminni rejestrujący zgłoszenia tych pierwszych.

Po zadymach 11 listopada wielu mędrców, z dwojgiem prezydentów na czele, umyśliło, iż trzeba poprawić prawo o zgromadzeniach. Moje zdanie się nie zmienia: gminy mają wystarczające narzędzia prawne, blokada Antify mogła i powinna być zakazana, obecnej ustawy zmieniać nie trzeba. To rzekłszy przechodzę do wstępnej analizy tego, co PBK przysłał do Sejmu tydzień temu. Drukiem sejmowym projekt ów wciąż nie jest (aż dziw, że nikt jeszcze nie plotkuje, iż nowa pani marszałek bojkotuje prezydenta), ale na szczęście wisi na stronach autora. Zaopatrzony nawet w uzasadnienie.

Zacznę od konstatacji, iż choć PBK zapowiadał uwzględnienie różnych padających pomysłów, uwzględnił mało. Nie ma w projekcie “demonstracji przecinających się” ani nakazu “pokojowości” zgromadzeń. Jest jednak sporo rzeczy bzdurnych, niepotrzebnych, groźnych, niezrozumiałych. Czyli standard naszej legislacji.

Clou projektu pojawia się dwukrotnie. PBK zgodnie z zapowiedzią chce zmienić treść art. 8 ust. 2, który dotąd pozwalał gminie wydać zakaz, jeśli

odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach
Nowa treść przewiduje możliwość zakazu, jeśli

odbycie zgromadzenia albo odbycie dwóch lub więcej zgromadzeń w tym samym czasie, w miejscach lub na trasach przejścia, które są tożsame lub w części się pokrywające – może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach

To niczego nie zmienia, w niczym gmin nie wzmocni. To niepotrzebny potworek językowo-prawny. Całe szczęście, że stosunkowo mało szkodliwy. Ale jest coś jeszcze: otrzymawszy zawiadomienie gmina, jeśli uzna, że zajść może “tożsamość” lub “częściowe pokrywanie się” czasu, miejsca lub trasy przejścia dwóch lub więcej zgromadzeń, może albo zgodzić się, jeśli

jest możliwe ich oddzielenie w taki sposób, aby ich przebieg nie zagrażał życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach

a gdy gmina takiej możliwości nie widzi, ma obowiązek wezwania organizatora z późniejszego zgłoszenia, by zmienił czas, miejsce lub trasę. Gdy ten tego nie uczyni, gmina może już na tej formalnej podstawie wydać mu zakaz. To też oczywiście podlega późniejszej kontroli sądowej, ale na etapie rozmów z gminą organizator nie zdąży sie raczej odwołać od orzeczenia gminy, iż zachodzi styczność, a “bezpieczne oddzielenie” me jest możliwe. Już widzę te spory, czy mająca sześć pasów ruchu i wydzielone torowisko Marszałkowska to jedno miejsce, czy też mogą się tam bezpiecznie minąć dwie demonstracje.

Tyle o przecinaniu się prostych równoległych, ale to nie koniec zmian. Trzeba odnotować, iż organizator, miałby dostarczyć gminie powiadomienie najpóźniej 5, a nie 3 dni przed zgromadzeniem, co ma umożliwić debatę o równoległości. W innych sferach – zakaz udziału w zgromadzeniach, dotąd obejmujący osoby posiadające przy sobie

broń, materiały wybuchowe lub inne niebezpieczne narzędzia

ma być rozszerzony o

wyroby pirotechniczne i materiały pożarowo niebezpieczne

cokolwiek to znaczy. Czy zapalniczka, zapałki, a zwłaszcza jedna zapałka jest pożarowo niebezpieczna? Czy sztuczne ognie, które niosę na urodziny trzylatka, to wyrób pirotechniczny? Miłej debaty.

Pojawić się ma nowy zakaz udziału w zgromadzeniu osób

których rozpoznanie z powodu ubioru, zakrycia twarzy lub zmiany jej wyglądu nie jest możliwe

ale jest wyjątek dla zgromadzeń, których organizatorzy powiadamiając gminę o demonstracji zawarli

informację o planowanym udziale w zgromadzeniu osób, których rozpoznanie z powodu ubioru, zakrycia twarzy lub zmiany jej wyglądu nie będzie możliwe

Jeśli zatem kominiarki będą zapowiedziane, a gmina nie zakaże demonstracji, to wszystko jest OK. Nie wiem, czy rozumiem sens takiej regulacji, ale przyjmuję ją do wiadomości.

Zmiana art. 10 ustawy ewidentnie zmierza do karania organizatorów za wyrządzone przez podopiecznych szkody. Dotychczasową treść ust. 2:

Przewodniczący odpowiada za zgodny z przepisami prawa przebieg zgromadzenia i podejmuje w tym celu przewidziane w ustawie środki

uzupełnić ma obowiązek prowadzenia zgromadzenia

w taki sposób, aby zapobiec powstaniu szkód z winy uczestników

Musiałby więc reagować widząc zagrożenie. Miałoby to spore znaczenie w kontekście ustępu 5, którego PBK zmieniać nie chce, a który nakazuje przewodniczącemu rozwiązanie zgromadzenia, jeśli uczestnicy

nie podporządkują się zarządzeniom przewodniczącego (…) lub gdy przebieg zgromadzenia sprzeciwia się niniejszej ustawie albo narusza przepisy ustaw karnych

Zmiany w art. 12, o prawie gminy do delegalizacji trwającego już zgromadzenia, mają dać delegatowi gminy więcej władzy. Dotąd musiał (sam lub za pośrednictwem policji) trzykrotnie powtórzyć decyzję ustnie, ogłosić ją przewodniczącemu zgromadzenia – i wtedy dopiero pojawiał się rygor natychmiastowej wykonalności tej decyzji. Teraz pojawia się już po pierwszej z trzech ustnych zapowiedzi. Na doręczenie organizatorom takiej decyzji na piśmie gmina miałaby kolejne 72 godziny, a nie 24, jak obecnie – zapewne po to, by uzasadnienie było lepiej przygotowane i mogło łatwiej obronić się przed sądem. Wreszcie

rzecz najciekawsza — przepisy karne

Teraz w ustawie ich nie ma, są w kodeksie wykroczeń, m.in. w art. 50:

Kto nie opuszcza zbiegowiska publicznego pomimo wezwania właściwego organu, podlega karze aresztu albo grzywny.

Kilka innych zachowań uczestników lub przewodniczącego penalizuje art. 52 kw i grozi aresztem do 14 dni, ograniczeniem wolności lub grzywną. Tę kw ogólnie ogranicza do 5 tys. zł. Ustawy mogą stanowić inaczej, ale w kw nic nie jest zagrożone wyższą grzywną. W innych ustawach – różnie. Za jazdę autem “po spożyciu” grozi wspomniane 5 tys., za niezłożenie PIT-a około 2500 zł, choć wykroczenia i przestępstwa skarbowe są objęte stosunkowo wysokimi grzywnami.

PBK proponuje po pierwsze, by wprost w ustawie o zgromadzeniach znalazł się przepis pozwalający ukarać grzywną do 7 tys. zł (dlaczego 7?) przewodniczącego zgromadzenia, który nie dopełnił któregoś obowiązku z omówionego wyżej, rozszerzanego art. 10. Praktycznie wystarczy dowieść, że organizator nie zareagował, gdy ktoś przewrócił kosz na śmieci.

Po drugie, uwaga, PBK chce grzywny do 10 tys. zł (!) dla uczestnika, który zignoruje wydany przez organizatora nakaz opuszczenia demonstracji lub decyzję organizatora o jej rozwiązaniu. Co ciekawe, PBK pozostawia bez zmian art. 50 kw przewidujący standardową (do 5 tys.) grzywnę za zignorowanie decyzji gminy lub nakazów policji. Dziwne? Dziwne. Jak wiele innych rzeczy w tym projekcie. Powstrzymam się jednak od dalszych ocen. Materiał macie, oceńcie sami.

PS. Czwartek, 1 grudnia, 23:00 – nie, Kopacz nie bojkotuje prezydenta, tylko trochę go przetrzymała. Projekt jest już drukiem sejmowym. Pojawił się dopiero co, ale z wstecznym numerem 35 i datą… 24 listopada.

4 thoughts on “Gdy równoległe się przetną

  1. @ Krzysztof Leski/ równoległe

    Równoległe to są nie proste – tylko światy, w których żyjemy. My i PBK.
    My tutaj naiwnie sobie roztrząsamy i analizujemy, czy to dobry “przepis” – a Pan Prezydą nie tworzy “przepisu”, tylko tworzy…”pretekst”.

    Pretekst do zakazywania lub odwoływania zgromadzeń. To taka “podgatowka” dla sytuacji, w których ktoś np. miałby ochotę publicznie powiedzieć co myśli o Radsiku, Jewrosojuzie, “dramacie strefy ojro” – albo innych “taboo”.

    Acha – żeby Nikon nie pomyślał sobie, że piszę pod wrażeniem anonsu o marszu protestacyjnym 13.12. – tę koncepcję PBK uznałem za komplementarną z cenzurą internetu, gdy tylko pierwsze jej tezy spłynęły ze złotych ust prezydentowych.

    I uważam, że nie tylko kot w kagańcu wygląda głupio. Człowiek w kagańcu – też mi się nie podoba.
    A jakoś trudno będzie się przyzwyczaić.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.