Dziegcioroby

Chinkom się ewidentnie podobało, Francuzom takoż. Mnie mniej, ale to nieistotne. W gruncie rzeczy polsatowo-miejska impreza na pl. Konstytucji była całkiem udana. Nie padało, nie sypało, nie było szczególnie zimno, nie było drak, a spora część tłumu się nieźle bawiła.

Zestaw produkujących się artystów nieco mnie zdziwił, ale to zaiste nic w porównaniu ze zdumieniem Chinek, którym pokrótce próbowałem wyjaśniać, kto jest kim, kiedy zaczynał, co grał i śpiewał. Gdy na scenie pojawiła się Kora (60), a wkrótce po niej Maryla Rodowicz (66), dziewczyny zapytały nieśmiało, czy wszyscy grający w Polsce rocka oraz idole pop są w wieku emerytalnym. Na szczęście pojawiły się jakieś młodsze gwiazdki i problem zniknął.

Byłoby pięknie, gości nie zdziwiło nawet zanadto, że wyjście z MDM na południe jest zamknięte i do stacji Politechnika iść musieliśmy przez… Kruczą. Straszny tłok w metrze o pierwszej w nocy nawet im się podobał. Gdyby nie ten początek…

Około 22.30 dotarłem z Chinkami do centrum. Gdy tylko wysiedliśmy z metra i spotkaliśmy się z francuską parą przy wyjściu ze stacji Centrum, od ściany obok derwał się łysy młodzian. Wyraźnie zirytowany, że rozmawiamy w obcym języku, podszedł do Sylvaina i zagadnął przyjaźnie:

– Ty, k…a, o co ci chodzi?

Zanim Francuz zorientował się, że to do niego ta mowa, a ja zdążyłem cokolwiek zrobić, młodzian doszedł do wniosku, że został obrażony brakiem odpowiedzi.

– Ty, k…a, a może chcesz, żeby ci zaj…ć?

Spokojnie oznajmiłem, że nie mamy ochoty kontynuować tej rozmowy. Łysy zwrócił się zatem do mnie:

– A może ty, k…a, chcesz, żeby ci zaj…ć? Zbychu – odwrócił się do także ogolonego do gołej skóry kumpla – cho no, tu jest taki, który chce, żeby mu zaj…ć.

Towarzysząca obu łysym dziewczyna próbowała ich powstrzymać, ale najwraźniej zabrakło jej autorytetu. Widząc, że Zbychu zbliża się z wyraźnym zamiarem wcielenia w życie propozycji przewodnika stada, wrzasnąłem “Policja” i zostawiliśmy obu młodych, głodnych wrażeń żuli rozglądających się nieco nerwowo, czy ktoś w okolicznym tłumie jest gotów zareagować.

Niby nic, ale obie Chinki aż do MDM-u pilnowały, bym nie oddalił się od nich bardziej niż na pół metra, a ja klnąc w duchu przekonywałem je, że takie przypadki mogą się zdarzyć wszędzie, zaś Warszawa jest raczej bezpiecznym miastem. Nie wiem, czy brzmiałem wiarygodnie.

4 thoughts on “Dziegcioroby

  1. Naprawdę była Kora i Maryla? A Kora z pieskiem czy bez?
    Nie tylko na Sylwestra, w zwykły dzień też się zastanawiam czy naprawdę nie ma nikogo młodszego? Bo mogłabym wymienić wielu spiewających staruszków. I wcale nie o wielkim głosie.No, ale cóż – w państwie, w którym 50 latek nie ma szans na pracę trzeba dla równowagi zapewnić ją gwiazdkom.
    Jeszcze reklama z panią Tyszkiewicz – ogladałes? Chyba aby zniechęcić do produktu 🙁

  2. “Niby nic, ale obie Chinki aż do MDM-u pilnowały, bym nie oddalił się od nich bardziej niż na pół metra”

    A ładne chociaż? Jeżeli tak, to źle na tym nie wyszedłeś. Niezły sposób na podryw – paru znajomych żuli 🙂

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.