Dwa razy G

Nie było mnie odświeżającą chwilę. Widzę, że nic się nie zmieniło. O czym szczekały media i net tydzień temu, o tym szczekają i dziś. Na czołówkach — pochodzenie różnych celebrytów lub pseudocelebrytów. Dorota Kania już wygrała.

Kostek Gebert ciężko podpadł prawactwu, bo nie wierzy w zamach w Smoleńsku, więc wyciągnięto mu ojca komunistę. Przy okazji jakiś ciemniak napisał o Kostku “przeciwnik Solidarności”, a z guglania wynika,  że słowa te powieliły już dziesiątki innych ciemniaków. Piszą o człowieku, który przez całe lata 80. był nieformalnym szefem redakcji “KOS”-a, jakby zaś tego było mało, napisał sporo tekstów dla Tygodnika Mazowsze. Tekstów, w których jasno wykładał swoje stanowisko wobec komuny i wobec “S”. Zaprawdę równie dobrze o każdym Papieżu można powiedzieć “zajadły wróg chrześcijaństwa”. Ba, ale skoro “wpolityce” potrafi walnąć w Kostka tekstem byłego sekretarza KC PZPR, to zaiste nie mam więcej pytań. Widocznie Kostek jest winny temu, co robił jego ojciec, za to Król nie miał wpływu na to, kim sam był. Grunt, że dziś “jest z nami”. Z Jackiem i Michałem. Moje najszczersze gratulacje.

Nowicka-Grodzka story ma się też świetnie. W mediach i w sieci kipi od sporu, czy Nowicka ma beknąć za przyjęcie 40 tys. zł nagrody i czy Grodzka może być wicemarszałkiem. To wszystko nie na temat, to wszystko już przerabialiśmy. Od 16 lat obowiązuje niepisana zasada, że każdy klub ma wicemarszałka i sam decyduje, kto nim jest. Grodzka to ktoś kompletnie nie z mojej bajki. Znalazła się jednak w Sejmie. Jest posłem. Klub desygnuje ją do prezydium. Prawem Sejmu, owszem, jest także odrzucenie tego wniosku, ale bez otoczki obyczajowej. Jeśli np. PO powiada dziś, że rozważa obronę Nowickiej, niech doda jasno, że w tej kadencji zasadę “jeden klub — jeden marszałek” likwiduje. Jakkolwiek wielu hipokrytów takie porównania oburzają, to bowiem taki sam przypadek, jak słynne senackie: Niesiołowski 2005 i Romaszewski 2007.

36 thoughts on “Dwa razy G

  1. A ja nie potrafię pojąć dlaczego konserwatyzm lub wyznanie rzymskokatolickie ma przeszkadzać w przegłosowaniu zgodnie z ww. zasadą Grodzkiej na wicemarszałka.

    Choć doskonale rozumiem, że ta awantura nie tylko była przewidywalna, lecz przewidziana. I JP tę awanturę rozgrywa jak dotąd pierwszorzędnie.

  2. jak tak trochę (?) nie na temat… Młody po powrocie ze szkoły zacytował wypowiedź nauczyciela , który stwierdził iż “gardzi polskim sejmem”… Trochę mnie to zmroziło. A dobiła informacja , że to historyk… i to chyba całkiem niezły…

    Ewidentnie coś jest z nami nie tak … no dobra, nie ze wszystkimi… ale czy to wystarczająca pociecha ?

  3. P.Gebert podpadł przypisując p.Krasnodębskiemu wypowiedź, której autorem jest kto inny. Przeprosił po wytknięciu błędu, ale tak niedbały research cytatu, na którym oparł swój kontratak to więcej niż błąd.

    Zasada jeden klub, jeden marszałek została zdaje się odrzucona w momencie nieprzyznania miejsca w prezydium klubowi SP. Czy też dotyczy ona li i jedynie “klubów macierzystych”?

    Dyskusja o p.G. z pominięciem otoczki obyczajowej jest bardzo trudna, bo IMO jako polityk/czka p.G. składa się _wyłącznie_ z otoczki obyczajowej. Ma ktoś jakiekolwiek wątpliwości, że trafił(a) on(a) na listę wyborczą RP z jakiegokolwiek innego powodu? Czy ktoś jest w stanie powiedzieć, jakie p.G. ma poglądy na temat podatków? Prywatyzacji? Zaostrzenia kodeksu karnego? _Jakikolwiek_ temat poza “otoczką obyczajową”? No właśnie.

    Ja tam demokracji nie lubię, im szybciej się ten ustrój kompletnie skompromituje – tym lepiej. PiS mógłby zaproponować na vicemarszałka kota swpjego lidera, SP psa p.Dorna – nie protestowałbym. Przeciwko p.G. też nie.

    1. P.Gebert podpadł przypisując p.Krasnodębskiemu wypowiedź, której autorem jest kto inny

      To interesująca teza z punktu widzenia kolejności zdarzeń. Kostek ów błąd popełnił w tekście będącym ODPOWIEDZIĄ na falę pomyj wylaną na jego głowę po filmie NG. Wylewano je przewidując jego błąd?

      Akapitu 2 nie rozumiem.

      1. Nie napisałem, że błąd p.Geberta usprawiedliwia atak, prawda? O tym, że jestem zwolennikiem odpowiedzialności indywidualnej, a przeciwnikiem karania dzieci za winy rodziców już pisałem. Tym bardziej nie jestem zwolennikiem krytykowania komentatorów za poglądy sprzeczne z tym, co zadeklarowali 🙂

        Drugi akapit? Napisałeś, że obowiązuje niepisana zasada: “każdy klub ma swojego vicemarszałka”. AFAIK SP ma swój klub, a nie ma vice. To obowiązuje, czy nie obowiązuje? Li i jedynie wtedy, jeżeli dotyczy klubów z początku kadencji, a nie wypączkowanych w trakcie.

          1. Kluby tworzone w trakcie kadencji czasem się łapią na wicemarszałka. Przykład: PJN w poprzedniej kadencji. Dlaczego PJN miało wicemarszałka, a SP nie ma? Ano dlatego, że większość parlamentarna stosuje te zasady niekonsekwentnie, naginając je do politycznych potrzeb.

            Zdarza się też, że niektóre kluby działające od początku kadencji (na skutek sukcesów wyborczych) nie dostają wicemarszałka. Przykład: PiS w kadencji rozpoczętej w 2001 r. PiS miał czwarty wynik wyborczy i czwarty klub co do wielkości, ale wicemarszałka dostał 5-ty PSL. Dopiero w połowie 2004 r. większość dała PiS-owi wicemarszałka (co wypadło mi z głowy, ale właśnie sprawdziłem).

          2. Jak wiesz nie zmieniam zdania – miałam pretensję do PO o odrzucaniu kandydatur PISu (Romaszewski) – teraz też uważam jak ty. Klub ma prawo mieć marszałka jakiego chce.
            A Gebert? Bez zaglądania w gugla wiem, że pisał jako Dawid Warszawski. W końcu te bibułę rozpowszechniałam

  4. Dyskutować (“dyskutować” raczej) można długo, bo oba tematy klasycznie zastępcze. Nie, nie po to wymyślone, by “przykryć” jakieś wydarzenie, ale raczej by w ogóle jakoś się kręciło w garnku mediów. Nic nowego. Aż do nudności.
    No cóż, elementem tego zgiełku bez tematu są też prowokacje. Pytanie, jak zachowywać się wobec prowokacji nie ma dobrej odpowiedzi na poziomie ogólnym. Oprócz może jednej – przyzwoicie i rozsądnie. Co oczywiście w opisanych sprawach niczego już niestety nie wyjaśnia.

    Znużonym prostactwem dzisiejszych jałowych sporów polecam, zamiast wewnętrznej emigracji, wspomnienia ks. Waleriana Meysztowicza “Gawędy o czasach i ludziach” (Wydawnictwo LTW). W kontekście polemik i sporów – n.p. krótkie i na swój sposób serdeczne wspomnienie o Stanisławie Cat-Mackiewiczu. W kontekście odpowiedzialności za przodków – o rodzinie Kossakowskich.

    1. To ja polecę dzieła wybrane Cata Mackiewicza, skoro już go wspomniałeś. Wydawnictwo Universitas się wzięło i wydaje kilkanaście tomów Cata – z krytycznym (ale rzeczowym) posłowiem, indeksem, jednolitą szatą graficzną – miodzio.

      Warto czytać Cata choćby po to, aby poznać poznać źródła poglądów zaprezentowanych ostatnio przez p.Zychowicza. No i z uwagi na język. Gdzież są dzisiaj dziennikarze potrafiący tak pisać?

      1. Zupełnie inna półka 🙂 .
        Przy wszystkich zaletach, publicystyka Cata ma tę cechę, że swą swadą i oryginalnością kusi do naśladownictwa, na co słusznie zwracasz uwagę. Skutki dla naśladownictwa standardowe. Przerysowania często stają się karykaturą, śmiałe myśli – archaizmami, złośliwości – chamstwem. Ktoś znużony nawalankami mediów naszych powszednich, nie znajdzie u Cata oddechu, tylko coś na kształt genezy współczesnej nam parapublicystyki. Niekoniecznie zresztą sam Mackiewicz temu winien.
        U księdza profesora zaś znajdziemy pełną serdeczności i smutku krytykę poglądów i politycznych wyborów starego przyjaciela. Czy słuszna ta krytyka – mniejsza o to – najważniejsze tu, że szlachetna. W każdym, zapomnianym dziś na dobre, tego słowa znaczeniu.
        Pisma Mackiewicza są stosunkowo dobrze znane w porównaniu do memuarów księdza Waleriana (skądinąd bardzo związanego ze środowiskiem sponsorów Cata w czasach II RP), dlatego pozwoliłem sobie je tu polecić – dla oddechu. I dla przypomnienia, co może oznaczać normalność. Zwłaszcza, że ostatnio wznowione w nowym, krajowym wydaniu, a więc i dostępne.

    2. A ja czytam sobie właśnie dzienniki Czapskiego i jakoś nie mogę się zebrać żeby się na temat wypowiedzieć. Wszystko to tak pozbawione treści, kołaczące niczym – Grodzka, marszałkowie, WSieci, polski sejm. Czemu nas to w ogóle interesuje? Czy interesuje? Nic a nic, ale przecież nie pozostawię bez komentarza…

      Pozdr,

  5. Ładny wiersz dzisiaj czytałem:

    Z Hajdarowiczem nie będziem w aliansach,
    Nigdy przed władzą nie ugniemy szyi,
    Się w prawicowszych okopiemy szańcach,
    W Radiu Maryi!

    Wklejamy z dumą, że dyscyplinarka,
    W każdej dajemy notce – że zwolnienie!
    Będziemy bronić trotylu i Jarka,
    Czarcie nasienie!

    Więc nie wpadniemy w żadną Tuska jamę,
    Nie uklękniemy przed mocarzy władzą,
    A prestiż, kasę i stałą posadę
    Niech sobie wsadzą!

    „Semka, Ziemkiewicz, Warzecha, Mazurek”
    kiedyś wnuk późny w złotych wyrżnie zgłoskach,
    wyżej miast orła – obrotowy kurek
    z napisem „Polska”.

    1. To jest jakaś kompletna bzdura, że “prawacy” powinni pisywać tylko w “prawackich” mediach.

      Jest dokładnie odwrotnie. Należy pchać się do tytułów, które czytają “lemingi”. Przekonywanie przekonanych dużego sensu nie ma. Niebywałym sukcesem prawactwa byłoby np. uzyskanie miejsca w GazWybie. I nie jest przypadkiem, że agorzanie NIGDY na taki krok się nie zdecydowali – i nie zdecydują. Nie można czytelnikom oferować róznych poglądów, bo wpadną w dysonans poznawczy. Jedna gazeta, jeden Michnik, jedna ideologia. Dialog czy różnorodność poglądów to burzuazyjne nawyki.

      Rzecz jasna RAZ puścił bąka zarzekając się, że nigdy w życiu pod rękę z Hajdarowiczem, strzał wizerunkowy jest oczywisty. Ale zmiana decyzji była słuszna – nie można oddawać pola. Trzeba pisać wszędzie, gdzie się da.

      1. Już widzę jak w takim na ten przykład GazPolu(zajebanym przez Sakiewicza i jego czeredkę znanemu muzykologowi i gnidoznawcy Wierzbickiemu) publikują jakieś heretyckie teksty. Przecie oni tam na ciągłym rjewalucyjnym wzmożeniu.
        W prawackich mediach nie przewiduje się poglądów nie zgodnych z bieżącą ortodoksją i prafdom czasu. Po prostu wiara koliduje z rozumem.

        1. A ja pamiętam, jak w Rzeczpospolitej mogłem czytać polemiki autorów z różnych stron. Było to wprawdzie za Łukasiewicza przede wszystkim, ale resztki tego etosu się ostały nawet w końcówce Lisickiego.

          Nie tak dawno, w ramach odnowy Tygodnika Powszechnego można tam było utrafić np. Mazurka, albo rekolekcje ks. Skrzypczaka (zaprzyjaźnionego z Frondą).

            1. Nie, nie są to szmatławce bez wątpienia. Rzepa jednak od Fikusa jest dziennikiem konserwatywnym (nawet jeśli kurs za Gaudena był inny), zaś TP jest katolickim, lecz raczej lewicowym (tak się sami określają) periodykiem.

              Wyłożę więc jaśniej, co chciałem przez te egzemplifikacje wykazać: otóż istnieją tytuły (centro)prawicowe i (centro)lewicowe, które publikowały swych polityczno-ideowych adwersarzy.

              Staranne rozróżnienie na publicystykę prawicową i prawacką jest tu wątpliwe: taki np. RAZ (i nie on jeden) od zawsze chyba jest stałym gościem i Rzepy i GazPolu. Podobnie autorów znanych z TP można znaleźć często w GW.
              To pisma o innym charakterze i nieco innym adresacie, ale nie tak odległe środowiskowo i światopoglądowo.

              Wreszcie: jakoś trudno mi sobie wyobrazić tekst prof. Krasnodębskiego na łamach Wyborczej — a w Rzepie Krzemiński czy Środa się zdarzali.

              1. Otóż to. GazWyb jest orężem. Wrogów ludu się tam nie wpuszcza.

                Co ciekawe, gdyby redakacja GazWybu zaproponowała stały felieton np.RAZowi, zostałby wyklęty przez “swoich”. Głupców nie sieją, sami się rodzą.

        2. W prawackich mediach nie przewiduje się poglądów nie zgodnych z bieżącą ortodoksją i prafdom czasu.
          =============================================================

          Dokładnie tak samo, jak w MSM. Używając Twojej terminologii czyni to GazWyb, TVN, TVP czy Polsat “lewackimi szmatławcami”.

          NB pisałem o czymś zupełnie innym. Ale Ty tu chyba nie na polowanie przyszedłeś.

          1. Z lewactwem to akurat one maja dość mało wspólnego można by je co najwyżej zaliczyć do tzw. mainstreamu.
            A co do tego co publikują to może nie w pasmach największej oglądalności ale dość dowolne treści włącznie na ten przykład z wzmożonymi popierdułkami w rodzaju Pospieszalskiego.

            1. Z lewactwem to akurat one maja dość mało wspólnego można by je co najwyżej zaliczyć do tzw. mainstreamu.
              ==============================

              To jest Twoje mniemanie. Zgodzisz się, że inni mają prawo do odmiennej opinii?

  6. Rośnie nam nowa gwiazda wolskiej dziennikarki. Że zacytuję:

    Uwagę polskiego odbiorcy mogą przykuwać: Jerzy Miller i Konstanty Gebert. Ten drugi, znany także pod pseudonimem Dawid Warszawski, jest publicystą “Gazety Wyborczej“, głosicielem kontrowersyjnych poglądów, synem dwojga komunistycznych agentów – Bolesława Geberta i Krystyny Poznańskiej (źródło: Jerzy Robert Nowak, “Czerwone dynastie”, s. 41-45).
    http://njnowak.salon24.pl/485191,piec-filmow-o-katastrofie-smolenskiej

    Na szczęści jest puścizna towarzyszki Kania(legendarnej wolskiej pożyczkobiorczyni w zamian za wydobycie z ziobrzystowskiego aresztu wydobywczego):
    http://www.wprost.pl/ar/113520/Agent-u-Rydzyka

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.