Cudowny dzień I

Miałem dziś… nie, jeszcze nie. Na razie tylko zajawka, tutaj i na tt…

Opis zajmie mi kilka odcinków. Ostatni wrzucę pewnie, gdy znów będzie już jasno. Zacznie się kolejny dzień. Tak dobry być nie może, ale wspomnienie dzisiejszego, wystarczy mi na długo. I tyle wstępu.

.

 

Rozdział I. Kot nie ma dobrych dni

Owszem, jest coś, co już psuje mi nastrój: kot. Coś jest z nim nie tak. Gdy wróciłem, był rozmowny jak nigdy. Po 7 godzinach od ostatniego posiłku miał prawo być głodny. Podziękował za porcję z puszki “kurczak w sosie”, zjadł dwa kęsy i nadal chciał rozmawiać. Dziś każdemu przychyliłbym nieba i nakarmił nawet jaskrawo zagrożonego otyłością, więc dodałem “wołowinę w galarecie”. Zjadł kęsik, tradycyjnie zlizał galaretkę do ostatniej kropli. Po czym nadal miaukował znacząco.

Już wiedziałem, co jest grane. Dodałem szprota w pomidorach z puszki dla ludzi, nie kotów. Podziękował spojrzeniem i zlizał sos (pomidorowy uwielbia), po czym jął znów mi tłumaczyć, że nie o to i nie o wyżerkę chodzi. Jest najedzony.

Tak, wiem, o co chodzi mu “bezpośrednio” — kot pokazuje mi to od dwóch miesięcy tak klarownie, że zrozumiałby nie tylko człowiek czy szympans, ale zapewne nawet pies. Chce, bym się położył, aby on mógł wskoczyć na poduszkę i zasnąć przytulony grzbietem do mojej czaszki. Wiem, staram się tę potrzebę co parę godzin zaspokoić. Ale nadal nie wiem, co to znaczy… Macie jakiś pomysł, w czym rzecz?

Ma apetyt, jest żywy, nie brak mu wigoru, co okazuje regularnie raz na 24h. Biega. Mruczy (wiem, że czasem w ten sposób koty się leczą, ale ja słyszę mruczenie tylko, gdy go miziam lub się zbliżam, siadam obok niego). I to nie jest tak, że słyszę. bo jestem blisko: gdy śpi lub drzemie, zdarza mu się nie zauważyć i nie usłyszeć, że się zbliżam. Wtedy nie mruczy.

Kupkę robi regularnie, co ok. 30-36 godzin, szczegóły pominę, ale i tu niczego niepokojącego nie widać. Nadal sumiennie i z własnej, niczym nieprzymuszonej woli cenzuruje (prewencyjnie i post factum) wszystko, co piszę na Twitterze i na blogu. Żadnego fragmentu w tym poście  nie zakwestionował.

Odkąd dzieci opuściły mój świat, by tworzyć nowy, ich własny, odkąd kontakt z Mateczką stał się trudny i z każdym tygodniem trudniejszy, bo słuch nie ten, pamięć nie ta — został mi tylko kot. Dziś nie narzekałem na brak przemiłych partnerów do rozmowy, ale na co dzień jest inaczej, a przytulić się mogę już tylko do kota. Jestem tak przerażony, że dwukrotnie ograniczyłem palenie. Panicznie boję się, że jest chory, a ma już 12 lat. Nie wiem, jak to zniosę, gdy kiedyś go zabraknie.

22.00: od dwóch godzin nie przestaje prosić regularnie co 2 minuty, bym się położył. Za każdym razem, po kilku muśnięciach mego łokcia lub skroni i trzech znaczących miaukach, sam wskakuje na łóżko, siada na poduszce i czeka.

Następny rozdział Cudownego Dnia zatem nadal “może za godzinkę, może za dwie”… Od początku cudownego dnia aż po parę 20-circalatków jak wyjętych z XIX wieku 🙂

PS. Niedawno zrobiłem reinstalkę wordpressa. Dokładniej zrobił pewien przemiły gość z twittera, bo ja nie miałem siły poczytać i przypomnieć sobie, jak to zrobić, a rzecz zaczęła naglić. Ciekaw jestem, czy oznacza to koniec z problemów z rejestracją, o których to problemach mi donosiliście.

Tak, ewidentnie koniec z problemami rejestracji nowego usera, więc zapraszam 🙂

Teraz wersja w lingwidżu. Linkuję ją na łobcych forach. Wybaczcie…

.

.

.

.

My cat has a problem

He is 12 now. Living with me since he was 3 weeks old. Never ill. Always seemingly happy. Cautious, caring, occasionally washing my hair. Unfortunately castrated when young; I did not want to, but had no choice as the flat is small.

Still vigorous, often running, purring. While I heard purring has dozens of meanings and may spell an attempt to cure himself, I never heard him purring except when he knows I am close. And trust me, I happen to get near him during his nap, he does not notice or hear me, then he wakes up and is NOT purring as long as he does not notice me.

He eats both dry and wet fodder & likes when I share my plate with him. Defecates regularly, no visible signs of any problem. Clearly, his appetite & stomach are fine & in line with what is expected from a 9 lb cat. I have been living with cats since I was a kid.

I see no signs of any disease, yet I am terrified with his recent behaviour.

In June, he started trying to tell me something. In August, his attempts were daily. Today, after I spent 7 hrs outside, he politely licked all meals I offered, ate a bit, then started trying to explain what he needs. I perfectly understand his direct demand, but I do not know what it might mean.

It’s 2 months now he wants me to lie in my bed, so that he can climb the pillow and take a nap while feeling hugged, his back against my skull. I offer him a chance every 2-3 hrs, but he wants it all the time, and today demands it every 2 minutes: catches my attention with his paw on my shoulder or head, meowing. then jumping onto my bed and sitting on the pillow while keeping eye contact with me and checking if I follow.

I’m terrified. So much that I reduced smoking TWICE. I was a single father since my kids wore pampers… 5 years ago, as expected, they left my world to create new ones, of their own. I used to have a great relations with my Mother, but at 86 she now begins to lose touch with reality & our contacts get difficult. In this empty world of mine, Nikon the Cat is tha last creature that talks to me and listens, while I stay home crushed by a huge depression. I just cannot lose him now. Not now. Please help.

12 thoughts on “Cudowny dzień I

  1. Hej, to nadal ja, Leski, tylko lepszy.

    Założyłem konto komentatora bez problemu, komentuję bez problemu.

    Może by jeszcze jakaś treść…

    No ok, niech będzie:

    Niezły ten kawałek o kotach, ale o cudownym dniu smęć sobie sam do siebie.

          1. Nnnoo, tylko ja uzywam www do czytania twittera i nie mam ani konta ani apki, wiec dezorientacja byla spora. Musze info przekazac ojcu, bo sie chlop nie polapie. I tak dziwne, ze jeszcze nie dzwonil. Czesc porannej lektury przy kawie z mama mu ucieklo pewnie hehe

          1. słyszałem ostatnio taki tekst, … że jakiś tam program(sic!) zatrudnił sobie administratorów do pracy, aby kontrolowali pewne poczynania użytkowników, z którymi on, z tymi poczynaniami, jeszcze sobie nie radzi. bum.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.