Chelsenal

Są bzdury zabawne i do zniesienia. Inne złoszczą. Bywają takie, których znieść już nie mogę. Jeśli jeszcze raz usłyszę, że absurdem była budowa w Warszawie stadionu (Narodowego), skoro “jeden już jest i to  niedaleko” — zwymiotuuję.

Jak powszechnie wiadomo, na wspólnych z reprezentacją i sąsiadami stadionach grają Barca i Espanyol, FC Sevilla i Betis, Benfica i Sporting. Real i Atletico mają gorzej: w grafiku treningów i meczów muszą uwzględnić Getafe. Stade de France nigdy nie powstał, bo wszak jest Parc de Princes, a oszczędni Francuzi planują przenieść tam także tenisa (na Roland Garros będzie nowy parking P+R).

Jeszcze gorzej w Zagłębiu Ruhry: oszczędne władze Nadrenii-Westaflii uznały, że wszyscy będą grać na jednym boisku. W losowaniu padło na Dortmund. Schalke, Bochum, Essen, Duisburg, Fortuna — wszyscy dojeżdżają. Wuppertal się zbuntował, to klub zlikwidowano.

Ale to wszystko pikuś na tle Londynu. “We cannot afford it any longer!”, zagrzmiał Boris Johnson. Pod jego naciskiem Izba Gmin przyjęła Small Football Bill. Chelsea połączono z Arsenalem, Tottenham z Crystal Palace (kryterium geograficzne), Wimbledon z West Ham (też geografia, no i oba na W), resztę rozwiązano. Stadiony, w tym olimpijski i Wembley, zajęli bezdomni imigranci, a kluby grają w parku przed Buckingham Palace. Jeśli będą dobrze grać przez 5 lat, Lord Mayor wysupła nieco grosza i postawi prawdziwe bramki, bo dziś trzeba kłaść tornistry na trawie.

Manchester czeka na swoją kolej, a Everton uprzedzając fakty połączył się z FC Liverpool i wyemigrował do Swansea. Czynsze niższe.

24 thoughts on “Chelsenal

  1. Jasne, ale porównywać Lądek z Warszawą, to jak zestawić Kutno i Yankee Stadium. I tu, i tu uprawiają baseball.

    Nie wspominając o tym, że Arsenal swój nowy stadion zbudował za własną krwawicę. Tottenham władze wysłały na drzewo, kiedy zaczął się domagać publicznego finansowania. Chelsea też nie dostanie ani grosza, kiedy w końcu zabierze się za budowę nowego obiektu. West Ham ma troszkę lepiej, bo dostanie w spadku olimpijski, choć kibice szczęśliwi nie są.

    Oczywiście Narodowy należało zbudować. Koniec i kropka. Ale jeśli Legii zamarzyła się nowa arena, to powinna go sobie z własnej kiesy stawiać, a nie wyciągać po publiczne.

        1. Pepsi też nie jest właścicielem. Jest nim miasto. Dzierżawa jest na czas określony. Nie jestem zwolennikiem tej transakcji z ITI, ale przekrętu w niej nie widzę. Przypomnę też, że podstawy transakcji uzgodniono za rządów PiS w Warszawie. Owszem, HGW zwiększyła o 20% planowany wkład finansowy miasta.

          I co to wszystko ma do rzeczy?

  2. Nie rozumiem co to ma do rzeczy?
    Narodowy w Warszawie jest zbędny. Mógł zostać w Chorzowie – czemu niby wszystko ma być w Warszawie? I jeszcze w takim miejscu – teraz gdzie się nie obrócisz to albo pałac Stalina albo ten namiot cyrkowy…

    1. Praskie city miało być w Porcie. Może coś jeszcze tam będzie.

      Ogólnomiejskie centrum lepiej niech się rozwija wokół PeKiNu; to tu się splatają wszystkie główne warszawskie trakty.

      Może zresztą nie przenośmy centrum miasta kolejny raz 😉

      Teren stadionu może przyjąć duże potoki ludzi przyjeżdżających nawet spoza miasta (kolej, wylotówka na wschód), ale nie tak łatwo go wpleść w lokalną strukturę komunikacyjną śródmieścia. To co tam stanie, będzie nieco na marginesie miasta, choć geograficznie w środku. To naprawdę dobre miejsce na masową rozrywkę (a obok stadionu jest miejsce na kolejne obiekty). Mało miast (zwłaszcza europejskich) ma taką przestrzeń blisko centrum. W Toronto (bardzo udane miasto) trochę wykorzystano przekształcone obszary przemysłowe.

      Wreszcie: grunt. Narodowy zbudowano bezpośrednio nad X-lecia, na palach. Żeby w tym miejscu wytyczyć ulice, kwartały, posadowić budynki, przeprowadzić infrastrukturę techniczną trzeba by rozebrać i wywieźć te zwały gruntu z gruzem… nie wyobrażam sobie.

      Pozdro

  3. “W Toronto (bardzo udane miasto) trochę wykorzystano przekształcone obszary przemysłowe.”

    Pamiętam, byłem w Toronto kiedy to robili. 🙂
    Wyglądało nieciekawie.

    “Wreszcie: grunt. Narodowy zbudowano bezpośrednio nad X-lecia, na palach. Żeby w tym miejscu wytyczyć ulice, kwartały, posadowić budynki, przeprowadzić infrastrukturę techniczną trzeba by rozebrać i wywieźć te zwały gruntu z gruzem… nie wyobrażam sobie.”

    To byłby problem prywatnego inwestora, prawda?
    Tak czy siak – po ptokach. Mamy namiot widoczny z każdego miejsca nad Wisłą i jest to najbrzydsza rzecz w Warszawie…

    Pozdr,

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.