Blog psuje

Mnie. Jako dziennikarza. Piszę, co chcę i jak chcę, lubię się popisać. Zatracam cenną cechę: minimum słów, maksimum treści — nabytą w prasie związkowej i podziemnej, w ASie, Tygodniku Mazowsze. Na blogu to nie szkodzi: tu zmieści się wszystko, tu nikt mi tekstu nie potnie, nie pokreśli, nie odrzuci. A szkoda, bo choć bywa to bolesne, często nie jest efektem zmowy złych redaktorów, lecz po prostu moich błędów w sztuce.

Oczywiście błędy na blogu też się mszczą: gdy tekst jest za długi, nie dość spójny, nie prowadzi od myśli do myśli, od przyczyn do wniosku, nikt go nie przeczyta, a w każdym razie nie doczyta do końca. Gdy nie widać od razu, do czego autor zmierza, nie pomoże dowcip na dobry początek, zwłaszcza gdy jest stary, nie pomoże umilająca lekturę forma graficzna i śródtytuły. Widać to pod kreską owoców mej wczorajszej pracy nad prezydenckim projektem naprawy zgromadzeń. Choć to nowe w polskich mediach i necie — nie widziałem nigdzie szczegółów o nowych, drakońskich grzywnach — dyskusji pod tekstem brak. Ale zawsze mogę obwinić też za to peryferyjność mego obecnego bloga, porę, lenistwo gości – wszystko i wszystkich, tylko nie siebie. A post przecież wisi i świadczy o mojej genialności 😉

Gorzej, gdy dotyka to tego, co usiłuję pisać za (marne, ale zawsze) pieniądze. Wczoraj męczyłem się wiele godzin z tekstem dla “Dziennika Polskiego”, który poprosił o analizę postawy PSL po wyborach. Uznałem, że prezes Pawlak gra ostrzej niż w poprzedniej kadencji, że istotnie — jak zapowiadał na jednym z partyjnych zebrań — “PSL ucieka do przodu, by nie brać kryzysu na klatę” czyli dystansuje się od PO, ale tekst nie może być krótki i hasłowy, bo byłby gołosłowny, czym się brzydzę… Wyszło mi prawie 900 słów, trzy i pół strony “znormalizowanego maszynopisu”, 6 000 znaków, z których oczywiście jestem bardzo dumny, ale po których w dzisiejszym “DP” nie ma śladu… A ja jestem na czystej wierszówce i uparcie walczę, by honoraria z Krakowa pokryły więcej niż połowę mego czynszu 😉

Dziś klęsk ciąg dalszy. Zachciało mi się zaoferować onetowi solidną analizę zjawiska “Ząbki” i jego przyczyn, które tu już sygnalizowałem. Potem parę godzin szukałem danych (drugim uchem łowiąc debatę okołobudżetową) i jąłem pisać zakładając sobie, że muszę się zmieścić w… nieważne. Choć bowiem sam sobie ciąłem słowa, zdania, akapity i całe wątki, choć wykorzystałem może jedną czwartą naprawdę ciekawych danych, które zgromadziłem – wyszło o połowę więcej niż Pawlak dla “DP”. Dalej już skrócić nie umiałem. Wysłałem. Pora zrobiła się zaś późnawa i jakoś nie zdziwiłem się specjalnie, gdy wkrótce – gdy nabrałem juz troszeczkę dystansu do swego dzieła – nadeszła jakże dyplomatyczna odpowiedź, iż zważywszy porę im objętość decyzję odkładają na jutro 😉

Com zgromadził, to pewnie wykorzystam jeszcze tutaj, więc praca nie poszła całkiem na marne. Gorzej, że kolejna próba skrócenia własnego tekstu doprowadziła mnie do konstatacji, że jest doskonały. A nie o bloga tu chodzi. Nie skrócę, nie opublikują, nie zarobię. Nakarmienia dzieci na jutro nie odłożę. Mam dwa wyjścia. Popracować nad tym widocznie zachodzącym we mnie zjawiskiem lub uznać, że za stary jestem na zmiany.

7 thoughts on “Blog psuje

  1. @ Krzysztof Leski/ “za stary”

    Oj, zaraz: “za stary”… Może po prostu za mądry?

    Nie mnie Ciebie uczyć warsztatu – ale postaraj się może dla Takich Klientów pisać tak, jakbyś miał tłumaczyć gimnazjaliście, a nie członkowi Business Center Club.

    Ukaż kompozycję – a nie “ukarz” kompozycję 😉

    Szkic, główne rozłożenie mas, dynamika akcentów – a czas na pointylizm przyjdzie w kolejnych odcinkach…

    Żyjemy w podłych czasach myślenia fujzbukiem i tłiterem – sam chwaliłeś 140 znaków, nie?

    A wiesz, że nauczycielom w USA zaleca się, żeby w swoich szkolnych zajęciach robili coś w rodzaju przerwy (żart, zmiana frazy, chwila luzu) – co 20 minut? Bo okazuje się, że tamtejsza dzieciarnia nie jest już w stanie utrzymać uwagi na temacie na dłuższy czas. Powód? Reklamy w TV są co 20 minut – w serialach/ filmach itp.

    Żywność w tubkach, informacja w pigułkach…

    A mimo wszystko – smacznego!

    Pozdrawiam serdecznie

    PS O Pawlaku
    Szewach Weiss odbierając HC na UW zauważył dyplomatycznie, że Pawlak nadal wygląda na 28 lat, ale i tak z lat ich wspólnych spotkań roboczych bardziej zapamiętał jego sekretarkę
    😉

  2. Blog psowa.
    A co ja mam powiedziec?

    Gdzies w latach 80 zrobiono, cos jakby badania jakosci prac magisterskich w USA odawanych przez uzytkownikow Macow i PCetow, kiedy to mialo sie okazac, ze te drugie byly po prostu lepiej wyedytowane i bardziej skonczone, a pierwsze niedorobione.
    Byc moze istnieje chrakteriologiczne roznice, czy wtedy istnialy – pomiedzy obiema grupami uzytkownikow, a jednak glown mysl jest taka, ze sposob wyrazania sie musi przenikac istote tego co wyrazamy.

    Zastanowmy sie jak wygladalby swiat gdyby nie bylo formatu obowiazujacego “newsa” w serwisie informacyjnym. Nie tylo zniknelyby z TVN idiotyczne rozmowy studio-plener, dowcipasy, czy newsy pozytywne o panu Franciszku-modelarzu, mogloby sie bowiem okazac, ze prowadzacy serwis powiedzialby” moi drodzy dzis nie wydarzylo sie nic, czy warto truc wam glowe wiec konczyy po 4 minutach 24 sekundach, podczas gdy wczoraj bylo to minut 13. Itd. Albo gazety?
    Wyobrazmy sobie brak ustandaryzowania.

    Inny swiat.

    Warto o niego moim zdaniem walczyc. Starajmy sie o to rowniez na blogu.

    Jetsem fanem romantyczne wizji relacji prasa-dziennikarz-czytelnik.

    Wpis mnie poruszyl, wiec nie bardzo powiedzialem to co moze chcialbym, ale byc moze zgadniecie.
    Tak czy siak. Uklony.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.