Ach, gdybym był…

Tu chętnie wstawiłbym nicka którejś z netowych gwiazd, lub raczej osób autokreujących się na gwiazdy, które zarazem są zwykle wyznawcami spiskowych wizji dziejów. Bo oto nad moim blogiem zawisły czarne chmury.

Zacząłem “na swoim” zaledwie 10 dni temu, od niespełna dwóch tysięcy odsłon na dobę. Wczoraj, gdy liczba ta przekroczyła cztery tysiące, firma, w której hostuję wszystkie swoje domeny, w tym bloga, oświadczyła, że “drastycznie przekraczam limity”, “narażam klaster hostingowy na niestabilność” i jeśli temu nie zaradzę, za dwa tygodnie wypowiedzą mi umowę i wszystko zniknie z sieci.

Hostuję się w tej firmie już od prawie dekady, a obecne warunki są dość osobliwe. Płacę niezbyt wiele, ale nie jest to kwota symboliczna. Dostępna przestrzeń dyskowa i transfer danych mam praktycznie nieograniczone. Jest natomiast limit na “użycie procesora”. Limit poniekąd kapturowy, bo nigdzie nie jest zdefiniowany. Tyle, że gdy już zajrzę do panelu admina, mogę zobaczyć, ile “procent limitu” wykorzystuję.

Domen mam sporo, ale większość jest uśpiona. Niewielki ruch dotyczy tylko mojej głównej domeny (leski.pl, której subdomeną jest ten blog) oraz domeny mojej Matki. Po raz pierwszy do “limitów użycia procesora” zbliżyłem się trzy lata temu, gdy napisałem sobie na potrzeby postów w s24 skrypt php generujący galeryjki zdjęć. Potem wystarczyło tylko wrzucić do jednego katalogu obrazki i tekstowy plik z podpisami, skrypt robił resztę. I okazało się, że gdy kilkanaście osób naraz ogląda kamienie milowe mojego fotograficznego talentu, serwer hostingowy ledwo wyrabia.

Zrezygnowałem więc z odwołań do skryptu, którego napisanie zajęło mi tydzień, i przez czas jakiś był spokój. Jak się jednak okazało, blog na sofcie wordpressa to dla mojego hostingu grubo za dużo. Średnie obciążenie procesora wczoraj wyniosło… 300% limitu, a chwilami sięgało 600%. A przecież w żadnej chwili nie miałem na blogu więcej niż 60 gości jednocześnie. Co jest problemem? Ano, samo wchodzenie na stronę główną, bo gros obciążenia generuje plik (czyli skrypt) /leski.pl/b/index.php. Ten, którego zadaniem jest pokazanie gościowi nagłówka, listy dziesięciu ostatnich postów i 15 ostatnich komentarzy – i prawie nic więcej.

Ludzie! To jest statyczny, tekstowy blog, tyle, że oparty na platformie napisanej w php. Cóż takiego ma ona do roboty po tych 10 dniach? Wczytanie bazy danych zawierającej 25 postów i 1200 komentarzy? I już się nie wyrabia? Co będzie za tydzień? Za miesiąc? Co będzie, jeśli zawitają tu nowi czytelnicy – na co wszak mam nadzieję?

Firma sugeruje trzy wyjścia: 1. “optymalizację skryptów” – w praktyce uruchomienie cache generującej strony statyczne, co jednak spowolni aktualizacje komentarzy, a na długo i tak zapewne nie wystarczy; 2. “migrację obciążających skryptów” gdzie indziej – a niby dokąd?; 3. “przejście na VPS lub serwer dedykowany”. Zaiste – pojedyńczy tekstowy blog na VPS lub dedyku? Sami sobie woźcie znaczki pocztowe wywrotką.

Ach, gdybym był…(sam-wiesz-kim-na-przykład) – podniósłbym takie piękne larum: macki układu sięgnęły i tutaj. Cenzura się panoszy, nie ma miejsca na niezależne blogi 🙂

25 thoughts on “Ach, gdybym był…

  1. Hmm, nie wiem jak jest zrobiony wordpress ale mogę Ci schostować bloga gdzieś u siebie i tylko ustawić odpowiednio przekierowania. Tyle że pewnie musiałbym dorwać followa żeby to skonsultować 🙂

    Dam znać w poniedziałek albo jutro wieczorem.

    Pozdr,
    ps. home.pl też tak robi: każdy kto ma rzeczywistą stronę a nie wiszącą pustkę jest w ten czy inny sposób “wywalany”.

        1. A gdyby tak pisać komentarze wyłącznie małymi literami? Albo w ogóle zmniejszyć czcionkę? Procesor przetwarzając mniejsze literki mniej się zmęczy, prawda? To dlatego przecież PISANIE WIELKIMI LITERAMI uchodzi w internecie za nietakt.

  2. Krzyśku,
    jeśli mogę Ci coś poradzić, olej WP i przenieś blog np. na blogera. Google nie robi problemu z nadmiarowym ruchem, zresztą co to jest za ruch dla Google 🙂
    Możesz spokojnie delegować samą subdomenę bloga, resztę zostawiając w superhost. Szkoda nerwów 🙂

  3. Ach gdybym był… (tu wstaw nick jednej z “gwiazd” net). Na szczęście, Tytanie Polskiej Blogosfery nie jezdeś, bo gdybyś był to mógłbyś wystartować w wyborach do Sejmu w okręgu nr. 31 i dostać 409 głosów czyli 0,41% głosów oddanych na kandydata w stosunku do głosów na listę.
    Nijakich względów dla Tytanów nie przewidują?
    Word.press.org:

    “Codex

    Wady word.press.org:

    – potrzebny ci będzie porządny hosting, który zwykle kosztuje 5-17 $ lub nawet tysiące dolarów miesięcznie, jeżeli na twojej stronie panuje duży ruch,
    – Jeżeli Twój blog będzie często odwiedzany (dzięki na przykład Diggowi lub Slashdotow) Twoja strona prawdopodobnie przestanie działać, jeżeli nie posiadasz solidnego hostingu.”

  4. For the record:
    – wordpress to nie jest statyczny tekstowy blog – to bardzo rozbudowany i elastyczny kombajn (niezależnie od tego co się na nim prowadzi) i to ma swoją “cenę”
    – cache jest nieodzowny, dla każdej nietrywialnej strony w PHP która miewa ruch większy niż minimalny
    – przy wykorzystaniu cache wbudowanefo w Woedpress nie powinno być opóźnień komentarzy
    – odwołania do index.php to zarówno wejścia stronę główną jak i niemal wszystkie podstrony (notki, tagi, itp.)

  5. Czy aby napewno jest to kwestia serwera bazodanowego? Warto byłoby ich odpytać, co im najbardziej przeszkadza. Może przejście na pmwiki http://www.pmwiki.org/(zasadniczo wiki, ale ma rozszerzenie blogowe), które pracuje na plikach, czysty php i pliki tekstowe, mogło by pomóc.

    Kiedyś czytałem, że MySql dla większości blogerów to o wiele za dużo – sprawdza się dopiero od kilku tysięcy rekordów, a wcześniej wszystko sprawniej chodzi na plikach tekstowych.

    Toż właśnie dlatego wynaleźli Sqlite, czy się mylę?

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.