A Hard Night’s Day

Nikon wciąż cierpi.

To jedna z rozlicznych fatalnych konsekwencji mego pobytu w szpitalu. Kot spędził trzy tygodnie u znajomych, wśród innych kotów, z którymi znalazł rychło wspólny język. Zaprzyjaźnił się. Teraz mu ich brakuje. Mija miesiąc, a on wciąż ich szuka.

Podobnie było pięć lat temu, gdy Canon zapłacił życiem za swoją ciekawość świata. Zginął pod kołami samochodu, a Nikon szukał go potem bardzo długo. Dopiero dwa lata temu przestał miauczeć domagając się, bym zaprowadził go do starszego (o parę minut), silniejszego, bardziej pewnego siebie bliźniaka. Trzy lata spędził w żałobie.

Tej nocy wielokrotnie prowadził mnie do drzwi, wychodził na klatkę, badał drzwi do sąsiadów, ich wycieraczki. Węszył, ale zapachu kotów, tych kotów, nie znalazł. Wracał rozczarowany do mieszkania, by za pół godziny znów zacząć miaukolić: “Gdzie są szare kocice? Zaprowadź mnie do nich, zawieź mnie”. I tak niemal codziennie – dwie, trzy godziny napływu smutku samotności.

Ufam, że tym razem jego tęsknota minie szybciej, ale czas podjąć środki zaradcze. Kot potrzebuje kociego towarzystwa, byle w domu były azyle dające samotność, gdy jest potrzebna. Azylem może być pudełko, półka z moimi skarpetami w szafie, kąt pod łóżkiem. Gdy przychodzi czas hasania, jest z kim pohasać, bo człowiek już stary i hasać z kotem nie chce.

Jest południe, za oknem bezchmurne niebo, słońce zagląda delikatnie do pokoju. Kot odpoczywa po ciężkiej nocy. A Hard Night’s Day. Gdybyście słyszeli o małych kociakach do wzięcia, dajcie znać. Nikon czeka.

Posted in DDK

3 thoughts on “A Hard Night’s Day

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.