A co mnie to…

Schetyna, Protasiewicz. Oraz inne wybory “baronów” PO. Czołówki niemal wszystkich portali. Nic mnie to nie obchodzi, ale to mój problem. Co poszczególne wyniki mogą oznaczać, nie mam pojęcia, bo nie interesuję się wewnętrznymi grami w Platformie. Ale od mediów oczekiwałbym, że skoro epatują czołówkami o baronach, wyjaśnią mi także, dlaczego to może być ważne.

Bom ja człek starej daty i spory personalne uważam za drugorzędne, gdy nie wiem, jakie merytoryczne różnice  za nimi stoją. Aczkolwiek gdy chodzi o regionalne wierchuszki partyjne, nawet wtedy nie upatruję w tym większego znaczenia. Już wolę żużlową extraligę: waga sprawy podobna, widowisko odrobinę lepsze. Taki zaś mecz jak Schalke-BVB, wciąż średnio ważny, jest w moich oczach ciekawszy o dwa rzędy wielkości.

Ale w newsach daremnie szukać choćby próby wyjaśnienia. Poza jedną: pan Jacek Protasiewicz, konkurent pana Grzegorza Schetyny we Wrocławiu, ma rzekomo poparcie Donalda Tuska. Dalej jednak stoi jak wół, że nie tyle ma, co sam twierdzi, że ma, a premier ni cholery tego nigdzie głośno nie powiedział. Zresztą gdyby nawet, to cóż wynikałoby z ewentualnego zwycięstwa Schetyny w jego rodzinnym Wrocławiu dla analizy szans Tuska w całej PO?

Poczytałem sobie te newsy próbując sam coś wywnioskować. Udało mi się tyle, że zbitka liter “protas” w nazwisku wydaje się zwiększać szanse w PO. Aczkolwiek nie jest żadną gwarancją. Ciekaw jestem, czy ktoś z emocjonujących się wyborami baronów (twitter wrze) umiałby mi choć troszkę przybliżyć znaczenie tychże dla przeciętnego Polaka. Dla mnie na przykład. Czekam.

PS. Po kilku minutach dowiedziałem się, że Protasiewicz ma oznaczać sztamę z wrocławskim strongmanem Rafałem Dutkiewiczem,, co istotnie miałoby znaczenie. Lokalnie. W skali kraju nadal właściwie żadne. Więcej wyjaśnień nie było.

Ciekaw jestem, czy choć połowę tej uwagi media poświęcą ankiecie superaka. Szmatławiec dał czytelnikom szansę głosowania w ankiecie, czy matka Janusza Palikota popełniła samobójstwo (“tak/nie”). Ankieta już zniknęła, ale są screeny.

15 thoughts on “A co mnie to…

    1. @ zapluty/ Ta wypomni akuratnie! 😉

      Na podróż poślubną nie mamy czasu – żona jest nauczycielką.
      Ja też – zarobiony.

      Ale zgadzam się z przesłaniem zawartym w tytule notki – dzisiejsze buldogi pod dywanem we Wrocławiu widziałem tylko kątem oka 🙂

      Taka piękna pogoda… 🙂 🙂 🙂

  1. “Bom ja człek starej daty i spory personalne uważam za drugorzędne, gdy nie wiem, jakie merytoryczne różnice za nimi stoją.”

    Jako człowiek starej daty uważa Pan, że stoją za nimi jakieś merytoryczne różnice. Tyle że to może być – i moim zdaniem jest – niczym nie poparte założenie.

  2. Okazuje się że jednak trochę mnie interesuje bo to jednak z moich podatków te wszystkie szopki.
    Proponował bym ustawowy zakaz otrzymywania przez jakakolwiek partię jakichkolwiek pieniędzy z budżetu państwa oraz
    zakaz zatrudniania członków jakiejkolwiek partii na stanowiskach opłacanych z budżetu państwa.
    I niech się bawią w to kółko graniaste za swoja prywatną kasę.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.