250 czyli ile? “Nie ma torów”

Politycznie motywowana odporność na argumenty jest urzekająca. Nasza opozycja zawsze będzie wierzyć, że “najpierw tory, potem pociąg”. Nie przekona ich ani wywód ekonomiczny, ani wyliczanka, że nikt tak na świecie nie robi poza dyktaturami, które z kasą się nie liczą. Tusk najpierw kupił pociąg? Źle zrobił i basta.

Nigdy nie pojmą, że przedsięwzięcia kolejowe liczy się nie w tygodniach i nie w latach nawet, lecz w dziesięcioleciach. Rozwinę wątek “Francji B”: stworzenia szybkich połączeń stolicy z zachodem kraju. Plan ogłoszono w 1977, prezydent zatwierdził go w 1983. Rok później, bo stłumieniu protestów rolników (były starcia z policją), ruszyły prace. W 1989 oddano do użytku pierwszy fragment: 180 km ku Le Mans, w tym 120 km dopuszczało 300 km/h (poza tym 160-220).

Z Paryża do Bordeaux było prawie 600 km, do Tuluzy i Hendaye ponad 800. A jednak TGV od razu zaczęły jeździć do tych miast. Jeżdżą już 25 lat. Przez ten czas przybyło… 60 km szybkiej linii. Dziś z Paryża do Tuluzy najszybszy pociąg jedzie 5h29. A do Marsylii, choć to minimalnie dalej, 3h05, bo w 2001 ukończono całą linię (nie bez problemów: w 1993 zawaliło się finansowanie). Taki sam TGV, w tej samej Francji!

Budowana już od 30 lat LGV Atlantique ma dotrzeć do Bordeaux w 2017 (na początku wieku ufano, że w 2012). Do Tuluzy w 2024, do granicy hiszpańskiej w 2032, czyli 55 lat po ogłoszeniu planu i 48 lat po rozpoczęciu prac. W XIX wieku linię Paryż-Bordeaux budowano 14 lat, teraz budowa LGV trwać ma 33 lata. Francuzi jakoś nie rwą sobie włosów z głowy z tego powodu.

Tamtejsze, całkiem niespecjalistyczne media wspominają o opóźnieniach bez emocji, choć cytują apele lokalnych polityków i przedsiębiorców z Akwitanii itp. O obecnych planach piszą bez biadolenia, ba, z nutą entuzjazmu. Jakoś nie przyszedł im do głowy pomysł, który propagują komentatorzy w s24, że skoro już jesteśmy spóźnieni, to w ogóle nic robić nie warto, bo wstyd.

2 thoughts on “250 czyli ile? “Nie ma torów”

  1. No przecież, że głupi. Kupowanie szybkich i nowoczesnych pojazdów, gdy brak infrastruktury jest przecież głupie.
    Dlatego każdy polski prawicowy opozycjonista jeździ maluchem (względnie trabantem lub żukiem) dopóki nie będzie gotowa cała sieć autostrad i dróg ekspresowych. Miliony samochodów zdolnych przekroczyć 110 km/h, które pojawiły się w kraju, kupiły tylko lemingi.
    O kupowaniu rowerów w kraju bez sieci ścieżek nie ma już co mówić.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.