11 listopada nad Amurem

Poczucie głębokiej i z każdą godziną głębszej krzywdy determinuje postawę obu stron przedwczorajszych zadym. Bezpodstawnie kontrolowani w drodze do Warszawy, bezprawnie zatrzymywani i więzieni, niesłusznie skazywani, bezustannie padający ofiarą medialnego zaszczucia. “Niepodległościowcy” i “antyfaszyści” mówią słowo w słowo to samo. Poczucia winy, odpowiedzialności – zero koma zero. Moich ocen powtarzać nie będę.

Gęsto sypią się słowa-klucze. “Prowokacja”, “pokojowo”. Urzekł mnie zaiste gość z Niemiec, który przed chwilą na konferencji prasowej “antify” uzasadniał absolutną niewinność tej ostatniej. Przemawiał w stylu, który nieodparcie przywodzi mi na myśl historyjki o komunikatach agencji TASS z lat incydentów granicznych nad Amurem i Ussuri przed czterdziestu z górą laty…

W dniu dzisiejszym chińskie sługusy imperialistów zdradziecko ostrzelały pokój miłujący radziecki traktor, który wynurzywszy się oddał kilka strzałów, po czym odleciał.

7 thoughts on “11 listopada nad Amurem

    1. Tak, jedna z największych głupot polskiej polityki tej dekady.
      BTW, na podstronach kategorii można już testować buttony socjalnetowe 🙂 Na razie wykop i twitter,. Fejsbukowy jest bardziej skomplikowany.

      1. buttony socjalnetowe

        Jestem ostatnim , którego można by nazwać purystą językowym (jestem totalnym abnegatem w tym względzie) ale zęby mnie zabolały … 🙂
        PS
        Byłem świadkiem jak prof. Pisarek prosił sprzedawcę w sklepie o cartrige do plujki… Wie Pan jak to zrobił ? 😉

  1. Cokolwiek by nie sądzić, uważam, że zaproszenie zagranicznych chuliganów do “porządkowania polnische Wirtschaft” znajduje się całkowicie poza skalą.

    Nie wiem, do jak licznej grupy się zaliczam, ale zaliczam się do tych, co uważają, że o ile policja poradziła sobie, jak poradziła (tzn. nie mam na ten temat wyrobionego zdania) w większości wypadków, w wypadku zagranicznej soldateski powinni byli uczciwie ich zgazować, spałować (do stanu szpitalnego z transportem pogotowianym), żeby gówniarzerii do głowy następnym razem nie przyszło urządzać występów zagranicznych. A następnie nasza ambasada w odnośnym, zaprzyjaźnionym kraju winna rżnąć głupa i odwracać kota ogonem ad absurdum defecatam. Czego nie zrobili, a to już niech policzone będzie ich politycznej zwierzchności. Pałowanie zagranicznych turystów w czarnych kominiarkach to sprawa prosta, bowiem łatwo ich odróżnić od zwykłych przechodniów (krzyczą “Hilfe”, a nie “Pomocy”).

    Uzasadnienia zadymiarzy polskich z obu stron mnie nie obchodzą – zadymiarze zawsze byli i będą, a relacje uczestników marszu dowodzą, że zadyma i marsz to były dwie oddzielne “imprezy”.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.