Obraza cytatem

Okazuje się, że zacytować ś.p. Lecha Kaczyńskiego to to samo, co go obrazić. Teza o strasznej rzekomo sejmowej obrazie w wykonaniu premiera dominuje w wypowiedziach polityków PiS i wisi na czołówkach prawackich portali. Prezydent wprawdzie opowiadał się za podwyższeniem wieku przechodzenia na emeryturę, ale dziś to PiS-owi nie pasuje.

Najwyższy czas, by PiS sformalizował żądania. Niech wywiesi listę, kto, kogo i co cytować może, co zaś jest zabronione. Cenzura w PRL część zaleceń też formułowała na piśmie.

Kłamstwo powtórzone sto razy zaczyna obowiązywać. Zabobony stają się normą w polityce i publicystyce. Za miesiąc wszyscy prawacy będą już święcie wierzyć, że Donald Tusk w debacie emerytalnej śmiertelnie obraził Lecha Kaczyńskiego, tak jak dziś święcie wierzą, że w debacie poprzedniej, przed miesiącem, nazwał szefa “Solidarności” pętakiem. Że jest stenogram, że sam Piotr Duda oświadczył, iż słowa tego do siebie nie odnosi? Nie takie rzeczy ze szwagrem…

30 thoughts on “Obraza cytatem

  1. Na początku solennie obiecuje , iz już nic nie będe boldował 🙁

    PiS nie sformalizuje żądań… Nie ma po prostu takiego nośnika , który by te żądania pomieścił… Poza tym taka lista miałaby charakter “otwarty” – żądania trafiałyby na nią zależnie od okoliczności…
    Jeśli zabobony sprowadzałyby się do tego , czy Tusk obraził czy nie to jeszcze pół biedy… Ale te zabobony coraz lepiej “czuja się ” w rozmowach o gospodarce – a to juz jest rzeczywiście niebezpieczne.

  2. No, ale też metoda na obrazę cytatem została już przetestowana: Sikorski przetarł szlak. Żadna nowość.

    Za to od dawna czekałem, kiedy padnie reductio ad Hitlerum. Było już o Gomułce, Gierku, o bolszewickich metodach rządzenia partią. Brakowało mi Hitlera.
    Liczyłem wprawdzie, że ktoś palnie o podobieństwie Tuska do Adolfa (też budował autostrady), ale to jeszcze przed nami. Zjazd przyspiesza.

    1. Przykro mi to czytać – nie dogadamy się, bowiem operujesz zabobonem, a nie faktami, używając przy tym obraźliwych słów. Owszem, przy okazji sporu o pomostówki obaj bracia uznali, że realny średni wiek kończenia aktywności zawodowej w Polsce, czyli przechodzenia na emeryturę, jest zbyt niski. I tyle. Tusk nie sugerował niczego więcej. Dziś rozwiązanie zmierzające w tym kierunku Jarosław nazywa “zbrodnią”, niczego innego nie proponuje, oraz obraża się za cytat.

      1. Problem polega na tym, że ja na razie w całej tej debacie emerytalnej nie usłyszałem od przeciwników żadnego sensownego argumentu, co _zamiast tego_ należałoby zrobić. Innymi słowy, jak przeciwdziałać dwóm zjawiskom demograficznym: wzrostowi długości życia oraz zmniejszeniu przyrostu naturalnego, nie podwyższając wieku emerytalnego, tak, aby jednocześnie zagwarantować wpływy do ZUSu.

      2. Panie Krzysiu,
        pomijając debilną reakcję prezesa Kaczyńskiego, który, jak zwykle dał się sprowokować banalnymi środkami, pomijając też nadmiernie emocjonalny przekaz Ufki, to jednak kontekst wypowiedzi Tuska i wcześniejszych wypowiedzi Bliźniaków był zasadniczo inny. Bo jednak czym innym jest wskazanie nadużywania przez różne grupy społeczne nie całkiem słusznych uprawnień, a czym innym ograniczanie uprawnień wszystkim. Premier umieścił słowa bliźniaków w pasującym mu kontekście. Formalnie – nie skłamał, ale poleciał demagogią, co w moich oczach dyskwalifikuje go jako reformatora. Natomiast Prezes zareagował nazbyt impulsywnie, całkowicie poddając sie prowokacji przeciwnika, co w moich oczach dyskwalifikuje go jako polityka. Ani jedno ani drugie to oczywiście nie nowość. W sumie, nie ma o co się kłócić.
        A majdrowanie wiekiem emerytalnym to rozwiązania w najlepszym wypadku o skutkach doraźnych. Prawdziwym wyzwaniem są długoletnie trendy demograficzne, o czym zdaje się partyzant słów kilka niżej napisał.
        Serdeczne pozdrowienia.

    2. Ufka to funkcjonariuszka (dawniej TW) PIS-u, nie ma sensu brać ją na poważnie, ale:

      “wyrwę ci jutro z twoich tekstów kilka “cytatów”

      Gdzie te cytaty, kłamczucho?

      “Moje dzieci, moje wnuki – które teoretycznie są obywatelami Polski”

      Co to znaczy teoretycznie? Praktycznie są obywatelami Kaczystanu?

      “(ciekawa jestem jak ich zaszeregowano w spisie powszechnym – u mnie pies z kulawą nogą nie był)”

      U ciebie to bym się raczej śmieciarza spodziewał niż rachmistrza.

      “Ględzenie w 2012 roku – kiedy jest bezrobocie o braku rąk do pracy w 2040 jest śmieszne.”

      P..przysz jak zwykle, bez żadnego uzasadnienia, o tak, aby p..rzyć, jak twój pierdołowaty kartofel, może jeszcze z Hitlerem wyskoczysz i prawo Godwina zaliczysz?

      “Tak – brakuje forsy Rostowskiemu – tu i teraz, to wszystko.”

      Kolejny BEŁKOT! Co ma dzisiajsza sytuacja finansowa do reformy mającej wejść w życie za kilkadziesiat lat?! Na zebraniach w PIS-e takie debilizmy sobie serwuj, stara!

      “Każdy przyzwoity demograf ci powie, że prognozy demograficzne dłuższe niż 8 lat są o kant d… potłuc”

      Łżesz, pisowska funkcjonariuszko! Brednie twoje i kurdupla (trzeba się rozmnażać, jak facet z kotem twierdził w sejmie) to po prostu… brednie – zweryfikowane w praktyce, na Zachodzie.

  3. Ufka obraża się, bo…wcześniejsze przechodzenie na emeryturę, oznacza…wcześniejsze przechodzenie na emeryturę.
    Jeśli więc ta ustawa określa, mówiąc najprościej późniejsze przejście na emeryturę, to z logicznego punktu widzenia, nie wypacza to sensu wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego, ani nie wyrywa jego wypowiedzi z kontekstu, gdyż jej sens był prosty: Generalnie ludzie w Polsce pracują krócej, niż mogliby pracować.

    Ale wśród tysiąc razy powtarzanych kłamstw, przy okazji “debaty” emerytalnej, wybija się jedno:
    Wedle zagorzałych przeciwników tej ustawy, (do jakich zalicza się także Ufka i myślę, że się za to nie obrazi) zmiany proponowane przez rząd, a teraz także przez sejm, doprowadzą do sytuacji w której ludzie będą pracować – cytuję – “do śmierci”.

    Znaleźć w tym kłamstwie i manipulacji podstawowymi faktami logikę, doprawdy trudno.

    Skoro generalnie wiek przechodzenia na emeryturę, jest niższy niż wiek faktycznego nabywania uprawnień emerytalnych, to jakim sposobem po wydłużeniu tego wieku i zakładanemu dalszemu trwaniu życia osób po 67 roku życia, mamy nieomal gremialnie “wymrzeć”?

    Na to pytanie, rząd specjalistów drugiej strony, do tej pory nie potrafi odpowiedzieć.

    Nie potrafi również odpowiedzieć, jakim sposobem, zgromadzony i podzielony przez większą liczbę lat na emeryturze kapitał, ma być wyższy od tego dzielonego przez mniejszą liczbę lat?

    Jedyną rozsądną odpowiedzią, byłoby natychmiastowe i bardzo znaczące zwiększenie świadczeń osób obecnie pracujących, na co się nie zanosi.

    Gdyby Ufka miała dobrą pamięć, to przypomniałaby sobie, jak w czasie prosperity budżetowej w 2007, odpowiadał protestującym pielęgniarkom na ich żądania płacowe ówczesny premier Jarosław Kaczyński.

    Kolejnym kłamstwem po tysiąckroć powtarzanym, szczególnie przez europosłów Kurskiego i Ziobrę (swoją drogą to zabawne, że z Europarlamentu bliżej do Warszawy, niż…Brukseli i Strasburga) jest stwierdzenie, że my już tu i teraz możemy zapobiegać problemom demograficznym w przyszłości.

    Nawet jeśli pokolenie obecnie zdolne do prokreacji (kobiety) urodziły taką liczbę dzieci, która gwarantowałaby tzw. prostą zastępowalność pokoleń, to dla gospodarki, a przede wszystkim systemu emerytalnego, będzie to miało znaczenie najwcześniej za kilkadziesiąt lat.

    My, jako Polska, jesteśmy pod demograficzną ścianą już tu i teraz.

    Jestem niezmiernie ciekaw, co środowisko Solidarnej Polski i Prawa i Sprawiedliwości, ma do zaproponowania młodym ludziom, skoro już teraz roczniki wyżu demograficznego przełomu lat 70-tych i 80 – tych (między 670 a 760 tys. dzieci rocznie) rodzą “ledwie” 400 tys. nowych obywateli Polski rocznie.

    Przecież, gdy ustawa emerytalna osiągnie pełen wymiar, na rynek pracy będą wchodzić roczniki obecne, których jest nieomal dwa razy mniej, niż ich starszego pokolenia, które będą musieli utrzymywać ze swojej pracy, składek etc.

    Matematyczny analfabeta zrozumie, że dalsze pogarszanie się stosunku osób aktywnych zawodowo, do osób na emeryturze, musi skutkować albo:

    a) drastycznym podniesieniem podaktów, składek i innych danin publicznych
    b) drastycznym obniżeniem wypłacanych emerytur
    c) ostatecznym załamaniem się systemu składkowego, gdyż skala “pożyczanych” przez ZUS i KRUS z budżetu pieniędzy, przekroczy możliwości pożyczkowe państwa, innymi słowy, spirala długu FUS nakręci się do tego stopnia, że zbankrutujemy

    Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że PiS, a za nim SLD, najgłośniej szermują hasłem wycofania się z tej ustawy i powrotu do stanu 60/65.
    Gwarantuję Ufce i innym wierzącym w zapewnienia Kaczyńskiego i Millera, że gdyby doszli do władzy, to nie tylko nie wycofają się z tej ustawy, ale będą pracować nad projektem, który wyostrzy jej dzisiejsze rozwadnianie np. emeryturami częściowymi, itd.
    Zmusi ich do tego sytuacja budżetowa.

    Takie są fakty, a z nimi polemizować nie sposób.
    Można więc tupać, zasłaniać rękami oczy i uszy i udawać, że problem nas nie dotyczy.

    Dotyczy. Koniec, kropka.

      1. Poparzy, poparzy.

        Ta “reforma” jest ledwie malutkim kroczkiem. Naszkicowaną powyżej przez Partyzanta katastrofę dopełnia jeszcze to, że milion młodych pracowitych zasila nie polski ZUS, lecz ich brytyjskie, holenderskie, irlandzkie i niemieckie odpowiedniki. Oraz to, że masa ludzi (liczby nie znane, ale spodziewam się następnych milionów) w Polsce optymalizuje koszty pracy unikając płacenia na ZUS, jak tylko mogą. Ot, choćby jak ja — pracując na “śmieciówkach” o dzieło.

        Emerytury nie będą później. Emerytur nie będzie. To, co się być może ostanie, będzie na poziomie kieszonkowego. Ot, ze 300 zł. Następne rządy będą musiały krok po kroku Polaków z tą nową rzeczywistością oswajać — bo nie ma odważnego, który powiedziałby to wprost od razu.

        Przypominam, że już raz koledzy Tuska (Buzek & co) palce poparzyli. Miało być super i raz na zawsze. Pionierzy Europy. I co?

        1. Kwestia emertur , z racji tego że dotyczy nas wszystkich, w reformowaniu finansów pub. jest najbardziej gorącą kwestią. Oczywiście następcy Tuska też będą przypiekani gdy będą zmuszeni (a tylko wówczas to będa robić) robic rzeczy społecznie niepopularne. Ale żadna z kwestii , które zostały nam do zrobienia nie jest tak społecznie nośna jak emerytury. Wszystko inne można mniej lub bardziej sprawnie rozgrywać bazując na różnych często sprzecznych interesach. Juz na przykład gdy w przyszłości przyjdzie nam zmagać sie z przywilejami emerytalnymi jedynie grupy zagrozone ich odebraniem będą się burzyć…

          No chyba , że na Kaczyńskiego trafi ogłoszenie oczywistej konstatacji , że dotychczasowa forma zabezpieczeń społecznych się wypaliła …. Choc pewnie na niego jeszcze nie trafi, ale na jego następce to już pewnie tak…

    1. Ja mam doskonałą pamięć – i doskonale wiem, że nie płacisz ani grosza na ZUS.Więc faktycznie będziesz pracować aż do śmierci. Moje dzieci, moje wnuki – które teoretycznie są obywatelami Polski (ciekawa jestem jak ich zaszeregowano w spisie powszechnym – u mnie pies z kulawą nogą nie był) – tez nie płacą. Ględzenie w 2012 roku – kiedy jest bezrobocie o braku rąk do pracy w 2040 jest śmieszne. Tak – brakuje forsy Rostowskiemu – tu i teraz, to wszystko.
      Każdy przyzwoity demograf ci powie, że prognozy demograficzne dłuższe niż 8 lat są o kant d… potłuc

      1. W tych paru zdaniach udowodniłaś brak logiki, brak wiedzy ekonomicznej i podzieliłaś demografów na uczciwych i nieuczciwych a jedynym kryterium jest to czy zgadzają sie z Twoja opinią. Podobnie całe PiS klasyfikuje pozostała część społeczeństwa – ci co nie z PiSem sa nieuczciwi .

  4. Ojej, tyle półprawd, nieścisłości i zwykłej złej woli w jednej wypowiedzi. Nie spodziewałem się tego po Tobie Ufko.

    Przede wszystkim, to ile będę pracował, będzie zawsze zależało ode mnie. Czy do śmierci? Śmiem wątpić.
    Wedle tego co zakładasz w swoim komentarzu, emeryturę i prawa emerytalne, można nabywać tylko w Polsce 🙂
    Rozumiem, że Twoje dzieci też będą musiały pracować do śmierci na obczyźnie?

    W ogóle proponuję abyśmy skończyli personalne i osobiste wycieczki, bo one do niczego nie prowadzą.

    Opisuję, jeśli zauważyłaś system jako całość, a nie siebie, Ciebie, czy Twoje dzieci.
    Bądź co bądź, jeszcze grubo ponad 20 mln. ludzi, nie zrzekło się praw do polskiej emerytury.

    Nie wiem, czy ten istotny szczegół dostrzegasz.

    Twoje argumenty o ględzeniu, doprawdy zabawne Ufko, doprawdy 🙂

    Równie dobrze, mogłabyś napisać: Po co w pogodne dni ględzić o powodzi i potrzebie budowania wałów przeciwpowodziowych, skoro deszcz teraz nie pada?

    Czy dostrzegasz już miałkość swoich argumentów?

    Czy wiesz, co to jest wolny rynek i jakimi prawami rządzi się gospodarka wolnorynkowa?
    Ja wiem, że większość życia funkcjonowałaś w PRL, gdzie przynajmniej oficjalnie bezrobocia nie było, ale to nie powód, aby po ponad 20 latach od tamtych czasów, wykazywać się brakiem wiedzy, skąd się bierze bezrobocie.

    Jeśli już chciałabyś błysnąć, to najpoważniejszym argumentem za pozostawieniem obecnych zasad jest fakt, że bezrobocie w grupie wiekowej 24 – 30, jest zdecydowanie zbyt wysokie, jeśli weźmiemy pod uwagę kogo dotyczy. A dotyczy w większości osób wykształconych. Pytanie czy kierunkowo i merytorycznie dobrze wykształconych.
    To temat na szerszą dyskusję o edukacji jako takiej.

    I głównym zadaniem rządzących teraz, powinna być nie tylko ochrona i przywracanie dla rynku pracy osób po 50 – tce, ale aktywizacja i stwarzanie szans rozwojowych (tak, tak, także do zakładania rodzin, rodzenia dzieci, płacenia podatków, normalnych umów o pracę) dla młodych ludzi.

    Ale to i tak będzie za mało w świetle tak krytykowanych przez Ciebie prognoz demograficznych.

    Mówisz, że w demografii nie da się przewidzieć niczego na dłużej, niż 8 lat naprzód.
    Skoro tak, to odpowiedz mi na bardzo proste pytanie.

    Czy kiedykolwiek po 1989r. urodziło się w danym roku więcej dzieci, niż przed nim?
    Będziesz miała pierwszą odpowiedź na to, jak mniej liczne roczniki, niż te, które obecnie rodzą przecież mniej dzieci, a pochodzą jeszcze z ostatniego wyżu PRL, jakim sposobem one będą miały nam zapewnić prostą zastępowalność pokoleń.

    Aby się tak stało, statystyczna kobieta w Polsce, musiałaby JUŻ TERAZ zacząć rodzić statystycznie dwa razy więcej dzieci, niż obecnie.

    Takich cudów nie ma Ufko.

    Musielibyśmy w zasadzie z marszu w ciągu jednego roku wyraźnie przebić statystyczną dzietność europejskiej prymuski – Francji.

    Procesy demograficzne, nie przebiegają tak gwałtownie w 38 mln. kraju.

    Naprawdę prognozy mówiące, że za 50 lat będzie nas o 6 mln mniej, nie są wzięte z sufitu.
    Za 50 lat, będą powoli odchodzić na tamten świat roczniki ostatniego wyżu demograficznego, w wiek poprodukcyjny, będą wchodzić ich dzieci, które obecnie stanowią nieco ponad połowę stanu liczebnego pokolenia ich rodziców. Pytanie, ile dzieci urodzą te mniej liczne roczniki?
    Z kolei dużo wcześniej, niż za 50 lat na jedną osobę aktywną zawodowo, będzie przypadała jedna osoba nieaktywna zawodowo. Twojej ocenie pozostawiam, jakim cudem zapewnić tym osobom godziwą emeryturę.

    Prześledź obecną piramidę wieku i trend w urodzeniach, trend, który kształtuje się od początku transformacji.

    Przykre, że dajesz się wodzić za nos politykom, którzy myślą, że Polska przestaje być mocarstwem, gdy oni tracą władzę, a zaczyna nim z powrotem być przez sam fakt, że oni do tej władzy wracają.
    My nie byliśmy, nie jesteśmy i najprawdopodobniej nigdy nie będziemy żadnym mocarstwem.
    A przynajmniej nie w obliczu takiej klasy politycznej, jaką mamy.

  5. Lewa strona jak zwykle – murem za Tuskiem…)))

    w tym miejscu trzeba wiec przypomniec, ze sp. K. Kaczynski, i owszem opowiadal sie za dluzsza praca, ale dotyczylo to pracy ponizej 60 roku zycia, ktora miala miejsce wowczas w Polsce…

  6. “Obraza cytatem”

    IMO jeśli pisać o obraźliwych sformułowaniach a tej debaty, to należałoby wspomnieć o hitlerowskim kurduplu. Nawet w słabawych netowych flejmach prawo Godwina działa, a w sejmie kartofel dał d..

      1. “Mam dość pańskich wyzwisk pod adresem Ufki i nie tylko.”

        Napisałem o niej “pisowska funkcjonariuszka”. JEST NIĄ!
        Napisałem, że łże (o tym: “Każdy przyzwoity demograf ci powie, że prognozy demograficzne dłuższe niż 8 lat są o kant d… potłuc”) BO ŁŻE.
        Nazwałem ją też kłamczuchą i świrem smoleńskim i WYKAZAŁEM/UDOWODNIŁEM TO!

        Czy naprawdę PISANIE PRAWDY O UFCE jest takie straszne (tak, wiem, jest straszna, głupia, kłamliwa, chamsko pomawia) ale ja PISZĘ JAK JEST. Zawsze z uzasadnieniem!

        Inaczej: ja piszę WPROST to, co ty ukrywasz w słownej sraczce: “Przykro mi to czytać – nie dogadamy się, bowiem operujesz zabobonem, a nie faktami, używając przy tym obraźliwych słów”.

        “Proszę to potraktować jako ostrzeżenie. Drugiego nie będzie.”

        Nie strasz, nie strasz, bo się… ośmieszysz. Oraz pozostaną Ci tu same psychiatrykowe debile (na tyle głupawe, ze nie zauważają, ze o nich piszesz – np. ta notka).

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.