100% Orwella

“Zdrajca, kretyn albo niedostatecznie poinformowany”. Każdy, kto nie popiera PiSu. Kropka. Pan poseł jedynie słusznej partii raczył to ogłosić publicznie i na piśmie. Dodał jeszcze parę równie trafnych uwag. Gdy rzecz zaczęła żyć w sieci własnym życiem, przeprosił półgębkiem, ale z niczego się nie wycofał. Liderzy PiS oczywiście milczą.

Ach, sfotografujmy to, gdyby pan poseł zechciał się jeszcze ocenzurować:

Oraz to:

I może jeszcze to:

Pisałem już o tym wielokroć: to PiS jest sprawcą największej szkody w życiu politycznym Polski po 1989 r. Jest winny zabójstwa publicznej debaty. Albowiem pal diabli “kretynów”, bo to tylko epitet, przypisywanie jednak przeciwnikom politycznym zdrady, służenia obcym itp. — to chwyt, na który nie ma odpowiedzi poza tymi z kodeksu Boziewicza. To zamknięcie wszelkiej merytorycznej dyskusji, sprowadzenie jej do poziomu, przy którym rynsztok jawi się jako całkiem przytulny salonik.

Ta retoryka to wynalazek PiSu, wprowadzany do obiegu zgodnie przez obu braci od wyborów 2005 r., przez cały okres ich rządów, a w opozycji zwielokrotniony. Nie ył odpowiedzią na nic, bo podobne zarzuty nigdy z drugiej strony nie padały. To i tylko to można nazywać “przemysłem nienawiści”. Retoryka, która zabiła polską politykę i która jest jedynym we współczesnej Polsce elementem przypominającym PRL. Tyle, że filozofię PZPR prezentuje partia… opozycyjna.

Jej wyznawcy błyskawicznie się uczą. W prawackiej blogosferze w parę kwadransów pojawiła się kupa tekstów broniących posła Pięty przed… “histerycznym atakiem rządowego przemysłu nienawiści”. Jerzy Urban niech się schowa.

PS. Niechże dodam, że w kwestii, która stała się zapalnikiem owej dyskusji, poseł ma oczywiście rację: zarzut Borsuka wobec Dudy jest poniżej pasa, służba zasadnicza to nie dobrowolny wybór. Ale to nijak Pięty nie usprawiedliwia.

41 thoughts on “100% Orwella

  1. też mi się spodobało godzinę wcześniej niż Twój wpis.
    ale trzeci cytat u mnie jest inny

    Nie chcemy rządzić w imieniu wszystkich.My chcemy rządzić w imieniu nie byle jakich Polaków.

    dla mnie nieznany mi dotąd poseł Pięta – “bąbowy” . Będę czasami do niego zaglądał , poczytać. Jakże miło odkryć poetykę sprzed 30 lat 🙂

      1. mnie nic nie oburza z tych cytatów . To jakbym się obruszył w stanie wojennym na teksty z Żołnierza Wolności .
        a takie mam skojarzenie . Nawet nie z Trybuny Ludu a z Żołnierza .

        u siebie napisałem – zmienić w pierwszym cytacie nazwę na Komunistyczna pArtia Kuby i tekst jak z Fidela .
        to mnie tylko może rozbawić.

        1. @ Lestat / rozbawić
          A Krzysztofa to przeraża. I słuchajmy jego głosu, bo z Kassandry też kpili…
          Standardy mają być wysokie.
          I kropka.

          Tyle, że moim zdaniem, takie “psucie” nie zaczyna się po przekroczeniu progu Sejmu, tylko jeszcze w szkołach.

          Takie będą Rzeczypospolite, jaki ich młodzieży chowanie.
          (Kanclerz Jan Zamoyski, a dopiero potem Stanisław Staszic)

  2. @ Krzysztof Leski @ Lestat
    Najwyraźniej odnaleźliście piętę achillpisową…

    A pomyśleć, że Marcin Kendryna miał już na tłiterowym widelcu urzędnika państwowego, który przy piwie stwierdził, że od teraz podatki będą wprowadzane wg zasady “surprise!”.
    I litościwie – poniechał.
    Ten tłiter to jednak droga do publicznej zguby.

    Jak to mawiają: nie zawsze trzeba mówić co się wie, ale zawsze trzeba wiedzieć co się mówi…

    Swoją drogą – warto by ogłosić jaką Leski Trophy dla tego, który dowiedzie, kto pierwszy użył w naszej “po-przełomowej” polityce języka typu: “Oszołomy!”.
    Ja bym typował Lecha W.
    Ale może ja za młody jestem? 😉

    1. Nie pamiętam, typowałbym 1990 lub może raczej czerwiec 1992. Ale “oszołomy” to, jak “kretyni”, epitet, zupełnie inna liga, nijak nieporównywalna ze “zdrajcami” czy “sprzedawczykami”. Takie epitety są w codziennym użyciu w polityce większości krajów, z tymi o najstarszej demokracji włącznie. Nie akceptuję, ale przyjmuję do wiadomości.

  3. Szanowny panie redaktorze, pewnie pan znów zignoruje, ale ja sobie popiszę. A co tam.
    Wygląda na to, że pan poseł nie grzeszy nadwyżkami intelektu. No cóż, wśród pisowskich eminencji nie jest to specjalnie rzadka cecha. Ale…
    Ale nie rozumiem, co pana oburza w pierwszym zdaniu. “Osoba niedostatecznie poinformowana” nie jest nawet obraźliwym epitetem – jest opinią, jaką każdy przekonany do swoich racji ma prawo posiadać wobec osób przyjmujących odmienny punkt widzenia. Alternatywa daje mi możliwość nie czuć się obrażonym, mimo, że nie popieram przecież PiS-u. W większości wypadków różnica poglądów bierze się z czyjegoś niedoinformowania. To banał. To, że ja ze swej strony podejrzewam, że to pan poseł jest (w najlepszym wypadku) nie najlepiej poinformowany, nic nie zmienia.

    Oczywiście, nie zgadzam się z abstrakcyjnie wyrażoną opinią, że “Polska musi przetrwać za wszelką cenę”. Pozostaje jednak pytanie, czy treść ta nie dotyczy jakiegoś konkretnego kontekstu, niejako definiującego dziedzinę, w jakiej porusza się niespokojna myśl posła. Zapewne nie jest przecież żadnemu przyzwoitemu obojętne, czy Polska przetrwa i jak długo. Ponieważ moje zainteresowanie publicystyką w/w posła bliskie jest zera, zostawię panu odpowiedź na to pytanie; jakkolwiek pan odpowie – uwierzę na słowo. Tak, czy inaczej “Albo Bóg (…) albo wypadł z naszej bajki” to poetyka dość toporna, ale jednak sugerująca rodzaj metafory. No, no…

    “My stoimy tam, gdzie kiedyś stali oni”. Jakoś tak to chyba szło. A może inaczej. Gdybym zdecydował się dowiedzieć, komu tak przygadał pan poseł… Musiałbym zrezygnować z jakiejś bardziej wartościowej lektury. Być może więc ma pan w tej kwestii rację i poseł obraził szkaradnie jakąś niezmiernie czcigodną osobę? A fe…
    Tylko, co to ma wspólnego z Orwellem?

    Debatę publiczną w równym stopniu psuje każdy ten, kto do poziomu zaprezentowanych przez pana cytatów się zniża. A mamy tego dostatecznie dużo, żeby zapomnieć o piórkach flaminga. Kwestia “kto zaczął” wydaje mi się w tej sytuacji równie jałowa co infantylna.

    Określenie “oszołomy” pochodzi jeszcze sprzed prezydentury Lecha Wałęsy. Stosowano je już wobec wczesnego środowiska ZChN, w którym rej wodzili posłowie Niesiołowski, Łopuszański i Jurek. Łza się w oku kręci.

    Pozdrowienia 🙂

    1. cokolwiek by sądzić o słuszności lub nie tego rozwinięcia skrótu PZPR sąd niezawisły to przyklepał… Ot pan poseł nie przywoływał żadnych nazwisk… Niestety potem już oskarżenia o zdradę (powtarzam : zdradę) padały z podawaniem nazwisk… No i niestety sądy również umywają ręce.. Pewnie uważają , że tak ten zarzut się zdewaluował , iż jest dużo mniej obraźliwy niż określenie “ty ch.ju”… choć musze przyznać że , jak to pokazały niedawne wydarzenia, i to określenie nawet z przypisaniem do konkretnego nazwiska wg niektórych obraźliwym nie jest…
      No a potem ci sami którzy twierdzą iż subiektywne odczucia “urażenia” są wymysłem oszołomów (sic!) załamują ręce na poziomem publicznej debaty..

      1. Toż właśnie też podnoszę. Z dzieciństwa i młodości pamiętam, że najbardziej wkurzali mnie ci koledzy, którzy pozornie nic złego nie robili, ale potrafili zastosować ogólnie przyjęte normy w jakiś taki sposób, że wybrana ofiara wpadała w szał – a oni uśmiechnięci, kulturalni, sączyli jad. To już czasem człowiek wolał tak po prostu pójść na solówę. Ale w świecie dorosłych tak się nie da.
        Normy (w tym wypadku) debaty też nie są sztywne, zostały pomyślane jako ogólne ramy zachowania się stron, by debata nie zamieniła się w pyskówkę i dalej w wojnę domową. Ale te normy można nagiąć, przegiąć, wywrócić – bo nie zostały pomyślane jako uniwersalne zabezpieczenia, a jedynie lista wytycznych zachowania.
        Nazwałbym to [b]prostytuowaniem[/b] norm. Mam poważne wątpliwości, czy takie zachowanie zalicza się do lepszego stylu, niż wymachiwanie szabelką z okrzykiem “Hańba!”…

        1. Znakomity komentarz. Jest zresztą tu i kilka innych ciekawych komentarzy.

          Dwa słowa na temat watah. Jeśli urzędujący minister mówi o “dożynaniu” przeciwników politycznych, to nawet zakładając przenośny sens takiego rojenia, wciąż wydaje mi się to grubo ponad normę wyznaczoną przez (alternatywne przecież) oskarżenie o zdradę w ustach niezbyt rozgarniętego posła opozycji. “Dożynania watah” nie da się obronić w tym kontekście. Po prostu.

          Prawdę mówiąc jestem autentycznie zgorszony komentarzem, jaki poniżej twego postu wysmażył mój idol. W takim stylu nie da się rozmawiać o niczym. Debatę psuje każdy, kto zniża się do poziomu podobnemu “dożynaniu watah” czy bluzganiu na wszystkie strony najcięższymi oskarżeniami.

          Tym bardziej, że “[p]olityk przecież w ogóle nie zna słowa “zdrada”, A politycznych obyczajów trzeba strzec”.

          1. @ jes/ “Jeśli urzędujący minister mówi o “dożynaniu” przeciwników politycznych…”

            Pro forma:
            Rady swej sławie Sikorski wypowiedział te słowa w kampanii 2007 – kiedy nie był już ministrem ON. Dymisję złożył w lutym. W kampanii starował już z list PO.

            Może dlatego są tacy, którzy mówią o nim zdRadek Sikorski?

  4. Wypowiedzi Piety nie tylko, ze nie do obrony – co po prostu zawstydzajaca glupota, i czyms co pachnie niezdrowym podrajcowaniem lektura jednego czy drugiego sondazu.

    Tyle, ze Pieta nie daje podstaw do wygloszonej tezy – ja uwazam absurdalnej, o tym, ze PIS jest zabojca publicznej debaty. Tezy gloszonej na dlugo przed Pieta – tezy rozdetej do absurdu i z kolei rasowanej pojeciami na wysokich tonach.

    Jesli mamy dyskutowac czy Pis zabil czy nie zabil publiczna debate, to chetnie poslucham jaki jest kanon takiej debaty? Szczegolnie w kontekscie:

    1. Jak debata publiczna rozni sie od debaty w ogole?
    2. Jak debata publiczna III RP (np. z oskarzeniem o dzialanie na zlecenie powiedzmy Rosji) rozni sie od debaty publicznej w Boliwii?
    3. Jak debata publiczna w III RP ma sie do debaty publicznej w I RP, kiedy to np. ktos by krzyknal ” Rzewuski ty sku….., jestes agentem carycy?” Czy taki okrzyk zabijalby, czy nie zabijalby debate publiczna w I RP?
    4. Jak wygladala debata publiczna w III RP przed 2005 rokiem, bo na slowo debata smiech mnie pusty zdejmuje.

    Moja teza wyglada inaczej. W III RP, byl teatr a nie debata. I ten teatr sie sypie. Podwazono go lomami, jakie maja zastosowanie do teatru, a nie mialyby do debaty. Podwazono go lomami, ktore w rekach ludzi inteligentnych sa udatnym narzedziem, acz brudzacym rece, w rekach glupcow, patrz wyzej, sa dzwignia glupoty wrodzonej. Argumenty o zdradzie moga raczej padac w jedna strone (choc padaly i w strone PIS, ze wykonuje plan polityczny Rosji, a jakze), moja wyobraznia nie siega moze panskiej, ale przed 2005 r. trudno mi sobie wyobrazic Millera oskarazjacego np. Krzaklewskiego o zdrade Polski. ja tylko nie biore tego za powod Millerowi do chwaly, jak i krowie nie poczytuje za chwale, ze nie zjada miesa.

    1. Były zdaje się oskarżenia o zdradę wobec tych, którzy byli przeciwni wstąpieniu do UE (oraz tych, którzy za tym wstąpieniem głosowali). Acz nie podam nazwisk bo ich nie pamiętam.

      Teraz zdrajcą można już być z byle powodu. Pisałem swego czasu że to nie sięgnie PO ale prawdziwych zdrajców jak generał – wybieli. Jak sądzę wiele się nie pomyliłem…

      1. Racja. Gdy chciec cos schowac albo nalezy to wetknac diablu w dupe, albo zostawic na samym wierzchu.

        Fakt agresywnosci, bywa kuriozalnosci, niesprawiedliwosci i czego tam jeszcze takich zarzutow (tj. zarzutu o zdrade) jest slona cena debaty wlasnie, ale nie przyszloby mi do glowy, ze te debate zabija.

        To o czym sie debatuje ma pochodzic ze swiata zewnetrzenego, a nie z wewnetrznych potrzeb, czy bywa egzaltacji.

        Nieslychanym zyskiem niegodziwosci w terazniejszych czasach jest to, ze czasy terazniejsze pozbyly sie slowa “niegodziwosc” (a za tym idzie i zdarda) ze swych slownikow.

        1. @ Atticus/ Niegodziwość

          Czasy teraźniejsze może wyzbyły się tego terminu ze słowników.
          Ale Leski ma dobrą pamięć.

          Mi też nie przeszkadza, gdy kto mnie nazwie “niedzisiejszym”.

          Mam nawet jeden z ulubionych t-shortów z wizerunkiem Statlera i Waldorfa z Muppet Show (słynne Dziadki w loży) i podpisem “Old School” 😉

          1. Ha, napisalo mi sie czasy terazniejsze, choc byc moze nalezalo napisac terazniejsi niegodziwcy, a nawet scislej handlarze niegodziwoscia.

            Uwielbialem i uwielbiam Waldorfa i Statlera, jesli mam jakies zle cechy w charakterze, a nie mam ich wiele,za co recze, to np. takie ze lubie pozowac na kogos, a jesli pozuje juz na kogos to wlasnie chetnie bym pozowal na Waldorfa albo Statlera, ostatecznie na zone Statlera, ktora tez raz wystapila.

            Pozdrawiam serdecznie.

      2. Eumenesie,

        Warto jeszcze przypomniec zarzut w stosunku do Oleksego oraz publikazje gazety T. Wolka pt. Wakacje z agentem.
        Wiec jesli pomyslec, to chyba w tym sensie rok 2005 nie byl taki przelomowy. Swiadom roznic, przypomniawszy sobie – posilkuje sie tymi przykladami.

        1. Panie Atticusie,

          Sprawa Olina to były konkretne zarzuty ministra przeciw premierowi, wygłoszone z sejmowej mównicy z całą urzędową powagą. Że dowody były słabe lub żadne, a motywy polityczne to jedno. Że SLD w rewanżu zdemolowało naszą ewentualną i potencjalną działalność agenturalną na wschodzie, to drugie. Ale to nie był “element debaty publicznej”. To nie był chwyt retoryczny, taka “poetyka”, czy ostry język wiecowy.

          Podobnie “Wakacje z Agentem” — to było dziennikarstwo śledcze. Mniejsza, na ile profesjonalne itd. Ale Watergate nie była elementem dyskursu politycznego, tylko grubą aferą ze szczytów władz, demaskowaną przez prasę (z inspiracji specsłużb). I tak też publikacje “Życia” miały być demaskacją niebezpiecznych powiązań polskiego prezydenta z sowiecką agenturą.

          W obu sprawach: zarzuty były mocne, ale konkretne i były poparte konkretnymi argumentami.
          To nie były insynuacje w rodzaju “jeśli to był zamach, to ci, co są winni takiej zbrodni, będą ukarani”. Piwo mocno bezalkoholowe.

          PiS nie ma cienia dowodów jakiejkolwiek zdrady ze strony PO. Gdybyż miał! Świat by o tym usłyszał. To są insynuacje, wątpliwe oceny, oraz deklaracje w stylu posła “kto nas nie popiera ten kretyn lub zdrajca”.

          Tak, polscy prawicowcy lubią podkreślać, że czują się wykluczeni. Że są uważani przez lewicowo-liberalne elity za głupszych, biedniejszych, niegodnych uwagi, za przedmiot a nie podmiot polityki.

          Sęk w tym, że choć mają sporo racji, to jednak ich nikt nie wykluczał i nie wyklucza — z narodu. Z polskości. A oni się w tym lubują. PiS tę retorykę wprowadził w główny nurt debaty — niszcząc debatę.

          Bo widzisz: z głupim czy zacofanym — możesz rozmawiać. Owszem, jest ta rozmowa obciążona protekcjonalizmem lub nawet pogardą, ale w ogóle jest możliwa. Z zacofanym głupcem możesz negocjować, możesz mu ustąpić, uznać że choć nie ma racji, to niech będzie jak on chce.

          Nawet z wrogiem można zawrzeć rozejm lub pokój. Ale ze zdrajcą — się nie rozmawia, nie układa.

          1. Duzo ciekawych uwag pan tu zamiescil.

            I zastrzeglszy – ze swiadom roznic, widze, ze musialbym wiele wyjasnic z tego co napisalem, bardziej gwoli wyjasnienia wlasnie, niz checi rozstrzygniecia sporu.

            Sproboje.
            Obie afery byly rozgrywkami w obozie wladzy, bez wciagania w to elektoratu. I to tez jest przeslanka do myslenia o tym, ze cos sie zmienilo w debacie pomiedzy latami 90 a tym co jest dzis.

            Po drugie, natura sporu jest i byla taka, jak wyrazil to Kurski, ze byl to pojedynek golej dupy z batem. Ilekroc slysze nawolywania aby dupa grala podobnie po rycersku jak bat, tylekroc zalamuje rece.

            Po trzecie, historia nazwijmy to poznaczyla karty, ale je tez jakos tam rozdala. Oboz polityczny afirmujacy przemiany gral faszyzmem, co w kraju, w ktorym nie znajdziesz domu, gdzie ktos by od tego nie ucierpial, ale nie gral zdrada, bo od zarania w ogole wyegzorcyzmowal pojecie zdrady. Wizja swiata jaka promowal szerokopojety oboz bata, byla taka, ze ani zdrady tam nie bylo, a jak byla, to przydawala intelektualnej ciekawosci postaci, a jesli nie to byla zarzutem nieporownanie posledniejszym wobec np. tego co nazywano religijnym fanatyzmem.

            Innymi slowy to nie subtelnosc takich mezow stanu jak Miller czy Oleksy ( jednem i drugiemu powieka nie drgnie przed najdzikszymi zarzutami) powodowala, ze nie oskarzali o zdrade, ale poetyka ich politycznej kalkulacji.

            Po czwarte zarzucajac goloslownosc oskarzeniom Kaczynskiego jest pan goloslowny wobec niego. Prosze mi naszkicowac jak wyglada sytuacja w ktorej osoba na pozycji premiera jest przywiedziona do odpowiedzialnosci? Otoz nie ma takiej. Tylko w bajkach. Wiec zawsze bedzie to ocena polityczna elektoratu, ale trzeba sie o te ocene do niego zwrocic.

            Przyczynkiem do dyskusji jest poniekad Borusewicz. Ja rozne rzeczy sobie o nim mysle, ale jesli znajduje czas na to, zeby robic morda po gazetach – o polskiej winie w kontekscie katastrofy, w czasie kiedy Rosja nawet nie probowala udawac jakiegokolwiek wysilku, to znaczy ze sie panu Borusewiczowi albo w sercu, alebo w glowie poprzestawialo – a na pewno, ktos mu nie wylozyl na czym jego robota polega i za co bierze pieniadze.
            W kraju, w ktorym slowo zdrada nie moze pasc np. w kontekscie nazwiska Turowskiego, ludziom takim jak Borusewicz, ktorzy maja grzany zadek od 20 lat – tak sie wlasnie robi w glowe.
            W rzeczywistosci zdeformowanej do urabiania Jaruzelskiego na bohatera – zarzuty o zdrade istotnie skrzecza.

      3. Jeżeli sobie dobrze przypominam, to w okolicach 2003 roku LPR była nazywana Ligą Przyjaciół Rosji. Czyli niewprost zarzucano jej zdradę polskich interesów. A zdarzyło się kilka razy że i wprost.

        Przy czym fakt, że nie przypominam sobie żeby w tym uczestniczyli politycy, bardziej dziennikarze “kojarzeni z nieprawicowymi sympatiami prawicowymi”.

    2. @ Atticus
      Bardzo ciekawe uwagi.

      Mogą pomóc w uporządkowaniu dyskusji.
      Z drugiej strony – dyskusja może się w ogóle nie rozwinąć, bo jest kwestia zachowania pewnych rudymentów (TAK – TAK / NIE – NIE).
      Rudymenta oczywiście nie w znaczeniu organu szczątkowego!

      Co do teatru – pełna, smutna, zgoda. Sam zacząłem rozwijać ostatnio inicjały D.T. jako Dyrektor Teatru. Coraz bardziej mi pasuje… 🙁

      Co do obosieczności argumentów – pamiętam, jak “środowiska w mediach niechętne Kościołowi” obrzucały O. Tadeusza Rydzyka pomówieniami o współpracę z Rosją, bo tam były nadajniki retransmitujące sygnał jego rozgłośni w stronę Kazachstanu.

      A w tym Teatrum Rei Publicae nie doczytamy w programie qius penis aquam turbat…

      Więc trzeba zacząć od zasad.

      1. @ testigo

        ja po prostu staram sie odrzucac, tam, gdzie wydaje mi sie ze widze – sytuacje dajace pierwszenstwo estetyce nad metafizyka.

        III RP jest panstwem dosc uragajacym temu, co odpowiada raz standardom, dwa aspiracjom, deklaracjom wreszcie. Ale debate do 2005 r. miala piekna, wyprzedzajaca o cale dlugosci, inne panstwa, moze lepiej urzadzone, ale o znacznie, znacznie gorszej jakosci debaty.
        Nie wiem czego, ale cisnie mi sie na usta historia o tym, ze na wsi odbylo sie przepiekne wesele – wszyscy rzygali i tylko jeden ksiadz dobrodziej wymiotowal.

        Pozdrawiam.

  5. Własnie mi się przypomniało :

    Jedna z czołowych klawiatur S24, z rozdzielnika trafiająca na SG, w jednym z komentarzy napisała iż zakaz uboju rytualnego to efekt niedogadania się premiera rządu RP i Naczelnego Rabina Polski w sprawie – nazwę to eufemistycznie – “przepływów finansowych” pomiędzy nimi.

    Jak widać zupełnie popie…liło ową klawiaturę, popie…liło administratora, który to puścił a ma nadzieje , że nie popie…li p.Igora i owemu administratorowi każę się “oddalić”… Ot tak w imię dbania o standardy debaty publicznej i dziennikarstwa obywatelskiego (jeśli w istnienie tego czegoś p.Igor wierzy)…

  6. Znów mi się coś przypomniało :

    Całe wieki temu po jednym ze szczytów UE, urzędujący wówczas prezydent zarzucił urzędującemu wówczas premierowi iż ten , na tym szczycie cyt. “nie reprezentował interesów Polski” ale cyt. “interes rządu”. Oczywiście słowo zdrada nie pada …

    Po wszystkich to spłynęło… przyjęto zapewne , że to obowiązujący u nas rytuał publicznej debaty… Tak sobie wówczas pomyślałem , że mimo różnic konstytucyjno-ustrojowych gdyby w takiej GB królowa stwierdziła , że rząd nie realizuje interesów Imperium , gdyby prezydent (nawet malowany) Niemiec cos takiego powiedział pod adresem kanclerza, albo nawet u takich Włochów coś takiego miało miejsce to zrobiłby sie niezły raban. Bez jakieś dymisji bądź abdykacji nie mogłoby się obejść…

    No i pytanie: dlaczego u nas traktuje się takie wypowiedzi jako nic nie znaczący element politycznego sporu ? Czwarta władza zrobiła sobie wolne lub co gorsza wzięła prace zlecone… Opinia publiczna bez czwartej władzy nie de facto istnieje…

  7. Panie Krzysztofie!

    Zarzut zdrady jest takim samym jak każdy inny. Jeśli jest bezpodstawny, to może zasługuje na domaganie się satysfakcji, choć większość klasy politycznej nie ma zdolności honorowej. Natomiast znając historię Rzeczpospolitej, a w szczególności okresu jej upadku, podejrzenie o sprzeniewierzenie się interesowi Rzeczposplitej przez elity polityczne jest co najmniej uzasadnione. Zatem Pańskie oskarżenia pod adresem PiS są co najmniej na wyrost.

    Filozofia „kto nie jest z nami, ten jest przeciw nam” jest obecna po obu stonach socjalistycznego sporu, który socjalizm jest lepszy (narodowy czy europejski). Tylko jedni ją wyciągają chętniej a drudzy z lekkim oporem.

    Jeśli jedynym, co przypomina komunę jest dla Pana PiS, to gratuluję pamięci. Podobnie jak niedostrzeganie nienawiści serwowanej przez Stefana N., posła niewątpliwie kochającego swoich przeciwników politycznych miłością iście chrześcijańską.

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    Jerzy Maciejowski

  8. Jarozbaw pokazuje paluchem następnych zaprzańców(o czy donosi m. inn. “w potylice”):
    “Kaczyński o działaniach Laska: to wykonanie zamówienia Putina, który uważał, że w Polsce się za dużo dzieje w tej sprawie
    …”
    http://wpolityce.pl/artykuly/58629-kaczynski-o-dzialaniach-laska-to-wykonanie-zamowienia-putina-ktory-uwazal-ze-w-polsce-sie-za-duzo-dzieje-w-tej-sprawie?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+wPolitycepl+(Najnowsze+informacje+wPolityce.pl)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.